Recenzja książki: Meik Wiking, „Hygge. Klucz do szczęścia”

Kit na gwiazdkę
Hygge nie jest tylko konceptem przyjemnym i łatwym do wciśnięcia ludziom przed Bożym Narodzeniem, jak przedstawia go Wiking w swojej książce.
materiały prasowe

Naturalną reakcją na początku długiej zimy, i w obecnej sytuacji geopolitycznej, jest chęć rozpuszczenia w pełnotłustym mleku paru łyżek kakao, skulenia się przy piecyku i zapomnienia na jeden wieczór o tym, co czeka za oknem. Może dlatego książki dotyczące hygge (czyt. huga), duńskiego konceptu takiego przytulnego, wygodnego życia, są pod koniec tego roku tak popularne, że aż odpowiedzialne za zmianę strategii marketingowych na świecie?

Kaszmirowe swetry czy butelki czerwonego wina ubrane w poliestrowe skarpety – wszystko, co pasuje do siedzenia przy ogniu i jest skandynawsko-kiczowate, można podpiąć pod hygge. Autor „Hygge. Klucz do szczęścia” (niejedynej książki o hygge, która ukazała się teraz w Polsce), Meik Wiking, nazywa to rozprzestrzenianie się hygge „drugą inwazją wikingów”.

Duńczyk, podając w poradniku, jak przenieść hygge na polski grunt, przyjmuje pseudosocjologiczną postawę: między wskazówki dotyczące designu czy gotowania wciska – bez podawania źródeł – procentowe wyliczenia dotyczące poziomu szczęścia obywateli czy liczbę świeczek wypalanych dziennie przez nielubiących jarzeniowego światła Duńczyków (ktoś, kto psuje atmosferę spotkania, to po duńsku lyselukker, czyli ten, kto gasi świeczki).

Hygge ma w sobie też cechy negatywne dla społeczeństwa, o których Wiking w książce w ogóle nie wspomina. To poważne zaniechanie. Z konceptem łączonym z ciepłą, bezpieczną, ograniczoną przestrzenią nierozerwalnie związane jest unhyge – określenie nieprzyjemnego uczucia, gdy wydaje się człowiekowi, że coś złego czyha na niego w ciemności. Nie jest więc dziwnym, że hygge stało się w Danii elementem współczesnej polityki, bo druga największa grupa w parlamencie – nacjonalistyczna Duńska Partia Ludowa – kreuje się na obrońcę tej wykluczającej tradycji przed obcokrajowcami i siłami globalizacji.

Hygge nie jest tylko konceptem przyjemnym i łatwym do wciśnięcia ludziom przed Bożym Narodzeniem, jak przedstawia go Wiking w swojej książce.

Meik Wiking, Hygge. Klucz do szczęścia, przeł. Elżbieta Frątczak-Nowotny, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2016, s. 288

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną