Recenzja książki: Marlon James, „Krótka historia siedmiu zabójstw”

Gangsterka języka
Autorowi udaje się nie tylko oddać bogactwo języka ulicy, ale i stworzyć świetną polifoniczną opowieść, nawiązującą jednak zdecydowanie bardziej do Faulknera niż Dostojewskiego.
materiały prasowe

James, przewrotnie tytułując swoją nagrodzoną Bookerem powieść „krótką historią”, tworzy wielki panoramiczny obraz Jamajki i USA od lat 70. do 90. XX w. Zaludnia ją setkami postaci, kilkudziesięciu oddaje głos, przechodzi od slumsów, gett, przez centra miast, do zamkniętych i elitarnych środowisk. Punktem wyjścia jest próba napaści na dom Boba Marleya i śledztwo. James pokazuje przemoc w jej najbardziej gangsterskiej, ulicznej formie, choć nie tylko członkowie gangów są tutaj za nią odpowiedzialni, lecz także agenci CIA, dziennikarze, system polityczny. Przemoc stosują dzieci i dorośli, nikt nie jest od niej wolny. I choć wydarzenia z polskiej perspektywy wydawać się mogą egzotyczne, to autor nie ma dla swych czytelników litości i wrzuca ich w sam środek tego świata, getta, narkotyków, bogactwa i skrajnej biedy. Książka ta nie została nagrodzona wyłącznie ze względu na fabułę, niebagatelną rolę odgrywa w niej także język, mnogość slangów i żargonów, każda z postaci posługuje się bowiem własną mową. Jamesowi udaje się nie tylko oddać bogactwo języka ulicy, ale i stworzyć świetną polifoniczną opowieść, nawiązującą jednak zdecydowanie bardziej do Faulknera niż Dostojewskiego.

Marlon James, Krótka historia siedmiu zabójstw, przeł. Robert Sudół, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016, s. 747

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

 

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną