Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Szkoła Brodskiego

◊ ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

Ta książka ma, przynajmniej dla mnie, urok proustowskiej magdalenki. Co tekst, to wspomnienie z młodości, bo przecież większość z nich ukazała się u nas już pod koniec lat 80., oficjalnie i poza cenzurą. Był Brodski jednym z najwspanialszych eseistów swoich czasów i nim pozostał, a od przedwczesnej śmierci rosyjskiego poety i wygnańca z ZSRR nie pojawiło się po obu stronach Atlantyku wielu autorów, którzy mogliby zagrozić jego pozycji.

Czytając takie teksty jak „Mniej niż ktoś” czy „W półtora pokoju”, naprawdę trudno oprzeć się wrażeniu, że pod piórem autora „Ucieczki z Bizancjum” gatunek ten osiągnął szczyt intelektualnego wyrafinowania i stylistycznej doskonałości. Są tu teksty wprost rewelacyjne, jak wspomnienie „Na śmierć Nadieżdy Mandelsztam (1899–1980)”; są znakomite eseje poświęcone najważniejszym dla poety autorom: Andriejowi Płatonowowi (przy którym Vladimir Nabokov był tym, „czym linoskoczek przy zdobywcy Everestu”), Osipowi Mandelsztamowi, Marynie Cwietajewej, W.H. Audenowi, Annie Achmatowej, Konstantinosowi Kawafisowi, Dantemu.

Są wciąż niesłychanie aktualne refleksje dotyczące powojennej literatury rosyjskiej, a także eseje o Petersburgu, rodzinnym mieście autora, i o Stambule, który odwiedził, ponieważ chciał – jak wspomina z właściwą sobie ironią – by zwracano się do niego effendi. Jednym słowem, lektura obowiązkowa dla każdego, kto pragnie uchodzić za człowieka obytego. Bo oczytani oczywiście już ją znają.

Josif Brodski, Mniej niż ktoś. Eseje, przekł. Krystyna Tarnowska, Andrzej Konarek, Andrzej Mietkowski, Agnieszka Pokojska, Ewa Krasińska, Adam Pomorski, Stanisław Barańczak, Renata Gorczyńska, Anna Husarska. Wydawnictwo Znak, Kraków 2006, s. 374
 
 
Przeczytaj fragment książki

  

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Po co przyjechał do Polski szef największej firmy zbrojeniowej świata? I co w Warszawie usłyszał?

Kiedy szef Lockheeda odwiedza jakiś kraj, pojawiają się elektryzujące pogłoski, plotki i podejrzenia. Np. o kolejnych zamówieniach F-35. Trzeba pamiętać, że taka wizyta to dyplomacja biznesowa, a nie obwoźny handel. A poza tym – kto wie, czy ważniejsza od lotnictwa nie jest tu artyleria rakietowa.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
15.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną