Książki

Po co oni pracują

Recenzja książki: Agata Napiórska, „Jak oni pracują”

materiały prasowe
Książka Napiórskiej to tylko i aż ciekawostka.

Łukasz Orbitowski ma ścisły harmonogram pracy, ale sama praca nie daje mu większej przyjemności, podobnie jak sen i jedzenie. Mariusz Szczygieł odwrotnie, jemu praca dostarcza takich doznań jak właśnie jedzenie oraz seks. Jan Koza zamówione rysunki oddaje w ostatniej chwili, ale i tak czuje się, jakby wygrał w totolotka – bo robi to, co lubi, i daje się z tego przeżyć. Podobnie jak Aleksandra Waliszewska, która maluje, bo potrzebuje, a nie po to, żeby zarobić. Przed snem ogląda zaś filmy i seriale, najchętniej horrory – żeby wprawić się w nastrój. Takich zwierzeń Agata Napiórska zebrała w swojej książce aż 64. Twórcy różnych dziedzin opowiadają jej o swoim warsztacie, rytmie pracy, chwilach twórczej niemocy i przypływów natchnienia. Ale jest z tą książką kilka kłopotów.

Po pierwsze, jej okładka, choć estetyczna i miła dla oka, to zanadto przypomina wydaną chwilę temu „Sztukę powieści”, też zbiór wywiadów, ale poprowadzonych naprawdę zajmująco, bardzo wszechstronnych i wnikliwych. Po drugie, kulisy pracy twórców zebranych od Sasa do Lasa byłyby pewnie ciekawsze, gdyby spajał je jakiś klucz. Tu jedyną intencją jest obnażenie tych kulis. Kilkadziesiąt rozmów o tym, jakie kto ma biurko, da się czytać tylko w ratach. Aż by się chciało, żeby autorka pociągnęła swoich bohaterów za język, a wcześniej mocno okroiła ich liczbę. Po trzecie wreszcie – pretensjonalny tytuł, który zdradza mimochodem, że grono przedstawionych nam tu twórców próbuje się przerabiać na celebrytów. Literacko zaś książka Napiórskiej to tylko i aż ciekawostka.

Agata Napiórska, Jak oni pracują, W.A.B., Warszawa 2017, s. 320

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 14.2017 (3105) z dnia 04.04.2017; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Po co oni pracują"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Wojna secesyjna: arystokrata Lee kontra łachmyta Grant

150 lat temu skończyła się wojna secesyjna. Armiami stron dowodzili generałowie Robert Edward Lee i Ulisses Grant. Reprezentowali dwie bardzo odmienne wersje sukcesu z amerykańskiego snu.

Grzegorz Mathea
14.04.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną