18 kwietnia 2017
O jedno zwierzę za daleko
Recenzja książki: Robert Pucek, „Siedemnaście zwierząt”
18 kwietnia 2017
Do czytelnika należy decyzja, czy na pewno chce do chatki autora zaglądać.
Robert Pucek pisze z „chatki”. Ustawił ją tam, gdzie Wschód spotyka się z Zachodem, Północ z Południem, gdzie Bashō wita się z Platonem, a Goethe z Tocquevillem. Ustawił na skraju lasu, który, jak pisał Ralph Waldo Emerson, „swoją świętością zawstydza religie” – i w bezpiecznej odległości od miasta, tego „nieludzkiego ogrodu zoologicznego”, gdzie ulice są, zdaniem autora, „jak jelita smoka, który trawi swoich mieszkańców”, „puszczając przy tym wiatry”. W chatce podmiot liryczny oddaje się chwytaniu zwierząt w pułapki wyrafinowanych metafor i alegorii rodem ze średniowiecznych bestiariuszy oraz gnostyckich woluminów – i wypuszcza w formie poetyckich esejów.
Robert Pucek, Siedemnaście zwierząt, Czarne, 2017, s. 160
Polityka
16.2017
(3107) z dnia 18.04.2017;
Afisz. Premiery;
s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "O jedno zwierzę za daleko"