Recenzja książki: Zadie Smith, „Swing time”

Taniec w ciemności
Ewolucja pisarska Smith ma związek z przemianami społecznymi, a jej nowa powieść pokazuje nasz ponury świat.
materiały prasowe

Dwa lata temu podczas wizyty w Polsce Zadie Smith opowiadała o tej ważnej dla niej książce i o swoim dziecięcym marzeniu, żeby zostać tancerką. Najnowsza powieść nie jest jednak lekka i taneczna. Z książki na książkę Smith pisze coraz ciemniejsze powieści społeczne, przeszła daleką drogę od pełnych humoru „Białych zębów” czy powieści kampusowej i satyry na polityczną poprawność „O pięknie”. Teraz, podobnie jak w „Londyn NW”, trafiamy do dzielnicy, która naznacza na zawsze. Zadie Smith opowiada o losach dwu przyjaciółek, kiedyś wspólnie marzących o tańcu. Jedna z nich, narratorka tej opowieści, została asystentką gwiazdy w typie Madonny, druga, obdarzona większym talentem, ugrzęzła z czwórką dzieci na swoim osiedlu. Ciekawe jest tło rodzinne, w domu bohaterki to czarnoskóra matka wiedziała, że musi się wybić. Ona była cały czas pochłonięta książkami i pracą, i rzeczywiście udało jej się wiele osiągnąć, ale już córka nie potrafiła wykorzystać swojej szansy. Na wiele lat utkwiła na dworze gwiazdy, nie miała własnego życia, tylko złudzenie przyjaźni. To książka o nienawiści, którą ludzie pogrążeni w rozpaczy rzucają przeciwko innym ludziom, obwiniając ich o życiową porażkę albo im zazdroszcząc. Opowieść niełatwa, choć na końcu jesteśmy w stanie docenić jej siłę, a czytelnik potrafi zrozumieć działania najbardziej zajadłych hejterów. Ewolucja pisarska Smith ma związek z przemianami społecznymi, a jej nowa powieść pokazuje nasz ponury świat.

Zadie Smith, Swing time, przeł. Tomasz Kłoszewski, Znak, Kraków 2017, s. 476

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną