Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

A jednak czułość

Recenzja książki: Martyna Bunda, „Nieczułość”

materiały prasowe
Można śmiało „Nieczułość” polecać ojcom, braciom, synom. Bez obawy, że rozbiją się o jakąś rafę tkliwości czy ckliwości.

Stałoby się bardzo dobrze, gdyby w przyszłości termin literatura kobieca – dziś dwuznaczny, sugerujący tkliwość, ckliwość, jakąś nadczułość – zaczął kojarzyć się z taką prozą, jaką debiutuje właśnie Martyna Bunda. Jej „Nieczułość” jest sagą. Bardzo specjalną sagą. Kilka pokoleń kobiet o znamiennie brzmiących imionach – Truda, Gerta, Ilda, Otylia, Róża – żyje na Kaszubach, gdzie huragany historii i polityki XX w. zawiewają wyjątkowo dotkliwie. Przyginane do ziemi kolejnymi kataklizmami odradzają się, powstają. Rozkwitają całym swym człowieczeństwem. Instalują się na nowo w paskudnym świecie z całą swą kobiecością. Historia sprawia, że mężczyźni w ich życiach pojawiają się właściwe epizodycznie; co zaistnieje ktoś wart bliskości, zaraz ginie w kolejnej zawierusze, w następnym bezsensie dziejów. Pojawiają się też mężczyźni straszni; nadchodzą z kolejnym frontem, gwałcą, odbierają kobietom człowieczeństwo.

Martyna Bunda, Nieczułość, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017, s. 344

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 43.2017 (3133) z dnia 24.10.2017; Afisz. Premiery; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "A jednak czułość"

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama