Można się w niej zgubić, ale to dlatego, że czytelnik też musi ten świat cały czas stwarzać.
Przy czytaniu drugiej powieści Macieja Płazy, znawcy twórczości Lema i tłumacza m.in. Lovecrafta, dobrze mieć w oczach obrazy Andrew Wyetha. Jego portret kobiety w oknie jest na okładce, a w samej powieści są odesłania do kolejnych i do biografii malarza. Odrealniają przestrzeń, miejscowość Bolechów, w której rozgrywa się historia. Bolechów mieścił w sobie wszystko: gospodarską wieś, pegeerowskie miasteczko i pałac na wzgórzu. Pałac, wieś i malarstwo tworzą główną oś opowieści o malarzu Robercie. Tę małą historię zagarnia ta wielka – wojna, powojnie, awans społeczny, a potem wejście do Unii, kiedy to Bolechów rozrasta się dzięki dotacjom, i katastrofa smoleńska.
Maciej Płaza, Robinson w Bolechowie, W.A.B., Warszawa 2017, s. 456
Polityka
48.2017
(3138) z dnia 28.11.2017;
Afisz. Premiery;
s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Szarość, zieleń i biel"