Książki

(De)generacja

Recenzja książki: Legs McNeil, Gillian McGain, „Please Kill Me. Punkowa historia punka”

materiały prasowe
Ta historia jest punkowa, bo punki z ich niewyparzonymi językami potrafili o sobie opowiadać najmocniej.

W oryginalnym tytule mamy „Nieocenzurowaną oralną historię punka”, co wyjaśnia więcej: to mówione świadectwa jakichś dwustu postaci zamieszanych od lat 60. w formowanie zjawiska punka na różnych polach. Nie ma w tym jakiejś tezy. Jest ogólne założenie: punk powstał w Ameryce przed wymyśleniem samej etykietki, narodził się z szumowin ruchów społecznych i artystycznych lat 60., na długo zanim Malcolm McLaren przywiózł go z walizką poszarpanych ubrań do Londynu.

Spisujących te wyznania autorów prowadzą barwne, z nerwem i bez zahamowań opowiadane historie. Dużo kroniki towarzyskiej epoki, więcej seksu i narkotyków, mniej o muzyce. Przed lekturą książki warto odrzucić nabożną cześć do jej bohaterów. Spotkamy ich kradnących pieniądze, a przy robieniu sobie zastrzyków z heroiną strzykających krwią z żył po ścianach. Patti Smith poznamy jako zahukaną dziewczynę, Jima Morrisona jako człowieka tolerowanego przez innych tylko po pijaku, Lou Reeda jako obrzydliwca, Iggy’ego Popa jako ćpuna i oszusta, a Davida Bowiego jako gwiazdora zza oceanu, który dzięki znajomości z Popem chce poznać smak rock’n’rolla. Johnny Ramone jest prostakiem, McLarena brać muzyczna na początku wyśmiewa. Danny Fields, wysłannik wytwórni Elektra pomagający jej trzymać kontakt z ulicą, wkupuje się w łaski środowiska, rozdając narkotyki. Ale jest w tym nawet jakaś ukryta logika. W końcu punk nie oszczędza niczego i nikogo.

Legs McNeil, Gillian McGain, Please Kill Me. Punkowa historia punka, przeł. Andrzej Wojtasik, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018, s. 624

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 14.2018 (3155) z dnia 03.04.2018; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "(De)generacja"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną