Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Książki

Skrawki

Recenzja książki: Marta Madejska, „Aleja Włókniarek”

materiały prasowe
Bezimienne włókniarki mają wreszcie żeńską końcówkę i skrawek opowieści.

Cerowaczki, cewiarki, czesanki, krojczynie, motaczki, nuperki, pończoszarki, prządki, przewijaczki, przewlekaczki, snowaczki, szpularki, szwaczki, weberki, wrzecionarki. To o nich jest ta książka. Marta Madejska, odzyskując historię łódzkich włókniarek, napisała też o rodzącym się w XIX w. przemyśle łódzkim i o 1905 r., o dwóch wojnach i dwudziestoleciu międzywojennym, Polsce Ludowej i transformacji. Ale na obrzeżach tych oficjalnych narracji szuka opowieści kobiet, robotnic, łodzianek. I po tytanicznej pracy archiwalnej znajduje kilka.

„Pierwsze robotnice łódzkie pozostają historycznie nieme” – pisze Madejska. Ale w XIX-wiecznej prasie można przeczytać o robotnicach, które „przez pomyłkę” napiły się kwasu lub esencji octowej. Stały się widoczne za sprawą udziału w pierwszych robotniczych strajkach. Wreszcie w dwudziestoleciu międzywojennym z dużą siłą – przynajmniej w protokołach inspektorki Marii Przedborskiej – wybrzmiewa fabryczna codzienność kobiet, których ciała głodują, menstruują, ronią, mdleją i rodzą w fabryce. Chorujące na pylicę i żylaki, ukrywają się przed oprawcami. Bo są to też ciała przez wiele lat gwałcone w miejscu pracy. Zmienia się rzeczywistość polityczna, położenie robotnic niekoniecznie. Ale „Aleja Włókniarek” dodaje ostatecznie otuchy. Bezimienne włókniarki mają wreszcie żeńską końcówkę i skrawek opowieści.

Marta Madejska, Aleja Włókniarek, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2018, s. 360

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Polityka 36.2018 (3176) z dnia 04.09.2018; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Skrawki"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Czy oddawać Ukrainie polskie patrioty? NATO naciska, presja rośnie, Warszawa odmawia

Międzynarodowa presja na Polskę nie maleje – zapewne będzie rosła do szczytu w Waszyngtonie, któremu potrzeba „sukcesu". W którymś momencie Warszawa może być nawet napiętnowana za opór, zwłaszcza jeśli na podarowanie Ukrainie świeżo kupionych patriotów zdecydują się Rumunia lub Szwecja.

Marek Świerczyński, Polityka Insight
14.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną