Recenzja książki: Djuna Barnes, „Ostępy nocy”

Recytować świat
Dopiero teraz dostajemy pierwsze polskie tłumaczenie legendarnej powieści Djuny Barnes z 1936 r. Z drugiej strony warto było czekać na taki przekład tej wymagającej książki.
materiały prasowe

Barnes, Amerykanka, należała do grona pisarzy, którzy tworzyli na początku wieku w Paryżu. Przyjaźniła się z Joyce’em, Eliotem i Gertrudą Stein, zwracała uwagę urodą i ciętym językiem. Była zjawiskiem i jej proza jest zjawiskową kwintesencją modernizmu. W tamtym czasie była to książka z kluczem – w tle jest historia Barnes porzuconej przez młodszą kochankę. Inne postaci też mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości, na co reagowały podobno wściekłością. Dziś czytamy to zupełnie inaczej, zwłaszcza że nie o fabułę tutaj chodzi. Rzecz dzieje się w gronie trzech kobiet, jednego barona i doktora O’Connora, który staje się powiernikiem trzech historii zawiedzionej miłości do Robin, kobiety o wyglądzie chłopca. Od początku to nie fabuła, ale język przykuwa uwagę, nadaje tempo, najpierw powolne, opisowe, a potem przyspieszone za sprawą szalonych mów. To jest opowieść o więźniach swoich ciał i tęsknot, ulegających oszustwu miłości, miejscami operetkowa, jak scena zwierzeń, które doktor przyjmuje w łóżku, w damskiej koszuli nocnej i peruce. Jednocześnie ta opowieść o „ludziach groteskowych i pogardzanych” jest bardzo przejmująca, kiedy starają się uchwycić swój śmieszno-straszny dramat. A zwłaszcza świadomy jest doktor, ten, który „upił się i recytuje świat”. Choć wie, że życia i tak nie da się wypowiedzieć.

Djuna Barnes, Ostępy nocy, przeł. Marcin Szuster, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław 2018, s. 206

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną