Książki

Być czy mieć

Recenzja książki: Maciej Marcisz, „Taśmy rodzinne”

materiały prasowe
Książka, bardzo dobrze napisana, z nienachalnym humorem, byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie zmieniła się w finale w moralitet.

Debiutancka książka Macieja Marcisza jest opowieścią o polskiej transformacji. Opowieścią smutną, snutą z perspektywy rodziny Małysów, dla której „być” znaczy „posiadać” i ciągle się bogacić. To cel sam w sobie. Czego najlepszym dowodem jest ich dom, wciąż remontowany i urządzany od nowa, dyktujący trendy w okolicy. Marcin, najstarszy syn, gej, w przyszłości niespełniony twórca sztuk wizualnych („jeśli zbiera się wam właśnie na wymioty, uwierzcie, że on miał tak samo”), nie miał jak ojciec przedsiębiorczego ducha i talentu. Jako 30-latek żyje już nędznie, liczy (dosłownie) każdy grosz, odcięty od domowej skarbonki. Do tego „Taśmy rodzinne”, jego projekt artystyczny, do reszty podzielił Małysów, ujawniając wstydliwe, przemilczane szczegóły. Choć w gruncie rzeczy to nie sztuka poróżnia, lecz lata wzajemnych zaniedbań, nieczułości, skupienia na konsumpcji, zawiści, która zmienia się w pazerność i pogardę dla biedy. Cudza bieda bawi zresztą najbardziej, zwłaszcza gdy samemu się od niej uciekło. Małysowie grają więc w swoje „bingo” – wyśmiewają losowo mniej zamożnych ludzi, w tym krewnych, dla zabicia czasu i nudy.

Maciej Marcisz, Taśmy rodzinne, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2019, s. 320

Polityka 27.2019 (3217) z dnia 02.07.2019; Afisz. Premiery; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Być czy mieć"

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Patrząc na Chiny

Im bliżej końca XX w., tym Chiny częściej przypominały się Zachodowi, Zachód ma jednak nieodmiennie kłopoty ze zrozumieniem Chińczyków. Jakie są te Chiny w oczach Zachodu?

Krzysztof Kardaszewicz
13.04.2021