Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Nienaprawialne

Recenzja książki: Joanna Gierak-Onoszko, „27 śmierci Toby’ego Obeda”

materiały prasowe
Autorka buduje żywe, niemalże filmowe obrazy.

Wyjątkowy kraj, może najlepszy na świecie. Ostoja demokracji, wielokulturowości i tolerancji – taką prasę ma Kanada. W swojej debiutanckiej książce, efekcie trzech lat życia w Toronto, Joanna Gierak-Onoszko zagląda pod podszewkę dobrego piaru. Łącząc publicystykę z chwytami literackimi, opowiada historię o państwie mierzącym się z bolesną przeszłością, które „nie wstaje z kolan, lecz pochyla czoło”. Konkretnie – to historia o tworzonych od XIX w. szkołach z internatem (ostatnią zamknięto w 1996 r.) dla dzieci rdzennych mieszkańców Kanady, prowadzonych głównie przez Kościół katolicki, ale fundowanych przez państwo. 150 tys. dzieci padło tam ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej. Tytułowy Toby Obed był jednym z nich, ocaleńców – bo tak nazywa się w Kanadzie tych, którym udało się owe szkoły przetrwać. Z takim brzemieniem nie potrafił odnaleźć się w społeczeństwie, pił, prawie zamarzł na śmierć, stracił nogę i rękę. Państwo, które nadzorowało szkoły z internatem, pozwoliło, by działy się tam potworności. Dziś w Kanadzie kolejne pokolenia „próbują rozmawiać o nienaprawialnym”. Gierak-Onoszko swoją opowieść prowadzi z różnych perspektyw: ocaleńców, prawników, polityków. Z naciskiem na detale buduje żywe, niemalże filmowe obrazy. Tu trzeszczy mikrofon przypięty do koszuli Justina, tam, w czasie jednej z rozmów, słychać skwierczenie tłuszczu na patelni. A opisy krzywd wyrządzanych dzieciom czyta się tak, że cierpnie skóra.

Joanna Gierak-Onoszko, 27 śmierci Toby’ego Obeda, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2019, s. 340

Polityka 31.2019 (3221) z dnia 30.07.2019; Afisz. Premiery; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Nienaprawialne"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Historia

Mieli rusyfikować, a się spolonizowali. Rosyjscy kolonizatorzy na Mazowszu

W XIX w. car sprowadził na Mazowsze rosyjskich kolonistów. Mieli krzewić rodzimą kulturę i zruszczać okoliczną ludność. Zamiast tego Rosjanie sami się spolonizowali.

Violetta Wiernicka
21.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną