Książki

Władcy zniszczenia

Recenzja książki: Stefano Liberti, „Władcy jedzenia. Jak przemysł spożywczy niszczy planetę”

materiały prasowe
W swoim reportażu śledczym Liberti krok po kroku tłumaczy strategie wielkich korporacji.

Gdzie nie spojrzę, widzę hodowle przemysłowe. Tworzą identyczne systemy geometryczne, na które składają się cztery do ośmiu hal oraz staw odpadowy. Niektóre z basenów są naprawdę ogromne. Połacie pływającego łajna zajmują powierzchnię dwóch lub trzech boisk do piłki nożnej” – to o Karolinie Północnej. „(…) mieszkam w domu, w którym zawsze są zamknięte okna. Zdarzają się dni, że z powodu fetoru w ogóle nie wychodzę na zewnątrz” – dopowiada Elsie.

„Władcy jedzenia” są o porażce nas wszystkich. Z tym jednak zastrzeżeniem, że ci, którzy najbardziej odpowiadają za zbliżającą się katastrofę – klimatyczną i społeczną – bogacą się na niej w błyskawicznym tempie. I, w przeciwieństwie do znakomitej większości mieszkańców i mieszkanek Ziemi, poradzą sobie na planecie, którą systematycznie niszczą. „Przedsiębiorstwa-szarańcze” – jak nazywa je Stefano Liberti – zajmują się masową uprawą soi, na której potrzeby wycina się kolejne połacie lasów Amazonii, a która ma nakarmić hodowane na przemysłową skalę świnie, czy wyławianiem bez ograniczeń – dziś na granicy wymarcia – tuńczyka. W swoim reportażu śledczym Liberti krok po kroku tłumaczy strategie wielkich korporacji, obnaża szkodliwość kolejnych decyzji rządzących, opartych na wierze w wolny handel, wreszcie sugeruje drogę, która w jakiejś mierze mogłaby spowolnić nadchodzącą katastrofę. „Władców jedzenia” można potraktować jako ostrzeżenie. To po prostu trzeba wiedzieć.

Stefano Liberti, Władcy jedzenia. Jak przemysł spożywczy niszczy planetę, przeł. Ewa Nicewicz-Staszowska, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2019, s. 384

Polityka 31.2019 (3221) z dnia 30.07.2019; Afisz. Premiery; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Władcy zniszczenia"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną