Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Książki

Nasi bracia Chińczycy

"Rok koguta” to znakomita książka. Guy Sorman naraził się chyba wszystkim świętym sinologii. Metoda Francuza jest epicko-reporterska: przez rok jeździł po Chinach i słuchał przede wszystkim opowieści przeciwników systemu...

"Rok koguta” to znakomita książka. Guy Sorman naraził się chyba wszystkim świętym sinologii. I wszystkim miłośnikom zmyśleń o tym, czym były Chiny za czasów misji jezuickich w XVII w., w epoce Mao i czym są dziś.

Metoda Francuza jest epicko-reporterska: przez rok jeździł po Chinach i słuchał przede wszystkim opowieści przeciwników systemu. Chińczyków-dysydentów, powiedzielibyśmy w Europie postkomunistycznej. Ale wcale nie są to tylko działacze opozycji, niedobitki z placu Tiananmen, samotni rycerze praw człowieka, tacy jak młodziutka Chinka tłumacząca na chiński teksty Havla i Michnika, czy Chińczyk rozkręcający kampanię za zniesieniem kary śmierci. Wśród ludzi, do których dociera Sorman, są też członkowie prześladowanych Kościołów i ruchów religijnych, a nawet zbuntowany seksuolog i feministka walcząca o prawa lesbijek.

Autor nie przesiewa chińskiej rzeczywistości przez jakiekolwiek sito ideologiczne. Ale wymowa tej szalenie wciągającej książki jest jasna jak niebo: nie ma pewności, czy obecny system kapitalizmu kontrolowanego przez totalitarną partię ma jakąkolwiek przyszłość. Totalitaryzmy nie ewoluują – przypomina Sorman – tylko upadają pod presją sił zewnętrznych i wewnętrznych sprzeczności. Kto szuka w Chinach normalności, niech lepiej pozna chińskich demokratów. To oni mogą być zaczynem prawdziwie nowych Chin.

Czy Francuzi nie oburzyliby się, słysząc, że zamiast demokracji zasługują na oświecony despotyzm? Jeśli wierzymy w godność we wszystkich kulturach, musimy zachować się konsekwentnie i zacząć słuchać chińskich demokratów – pisze Sorman. W 2008 r. Pekin będzie miastem olimpiady, ale jakim – hitlerowskim Berlinem z 1936 r. czy demokratycznym Seulem z 1988 r., gdzie wszyscy Chińczycy mieli takie samo prawo wypowiedzi? To zależy też od Zachodu – twierdzi Sorman – bo Pekin jest czuły na swój wizerunek za granicą, a zły obraz reżimu obniża poziom zagranicznych inwestycji.

„Działania spoza Chin na rzecz praw człowieka są więc skuteczne. A Chińczycy są naszymi braćmi’’.

Guy Sorman, Rok Koguta. O Chinach, rewolucji i demokracji, przeł. Wojciech Nowicki, Prószyński i S-ka, Warszawa 2006, s. 254
 

  

Polityka 25.2006 (2559) z dnia 24.06.2006; Kultura; s. 60
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Spacerek pod lufą. Jak zwykli Polacy polują na myśliwych

Czy sprzeciw zwykłych obywateli może położyć kres polowaniom na zwierzęta? Sezon łowiecki właśnie się rozkręca.

Przemysław Ziemacki
03.10.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną