Książki

Dziouchy górą!

Recenzja książki: Anna Dziewit-Meller, „Od jednego Lucypera”

Materiały partnera
Pierońsko dobra powieść.

Tytuł swojej najnowszej powieści „Od jednego Lucypera” Anna Dziewit-Meller wzięła ze śląskiego przysłowia: „Jaka matka, taka cera – od jednego Lucypera”. Jest w nim bowiem wszystko to, co w jej powieści najważniejsze: rodzina (w ujęciu pokoleniowym), związki międzyludzkie (podbite emocjonalnym chłodem), kobiecość (jako przywilej i jako przekleństwo), wreszcie pierwiastek diabelski, obecny w swoistej klątwie. No i wisienka na torcie, czyli będący przechowalnią mitów Śląsk. Kasia, bohaterka powieści, uciekła przed Śląskiem, a tym samym przed swoją rodziną, aż do Holandii, ale w końcu i Śląsk, i rodzina ją dopadną. Kasia odkryje dawną tajemnicę i wróci do historii, która domaga się domknięcia, czytelnik zaś dostanie opowieść pełną bólu i wściekłości.

Anna Dziewit-Meller, Od jednego Lucypera, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2020, s. 304

Polityka 30.2020 (3271) z dnia 21.07.2020; Afisz. Premiery; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Dziouchy górą!"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Polonia jest taka jak my. Ewa Winnicka opowiada o polskim Greenpoincie

Mnie ten temat dlatego tak bardzo pociąga, że zmusza do zastanowienia, co to znaczy być w ogóle Polakiem – mówi Ewa Winnicka, autorka książki „Greenpoint. Kroniki Małej Polski”.

Janusz Wróblewski
16.06.2021