Książki

Nic nie przynosi ukojenia

Recenzja książki: David Vann, „Halibut na księżycu”

materiały prasowe
Amerykański pisarz przedstawia depresję z dużą przenikliwością, jakby chciał odkryć jakiś nowy, przeoczony motyw choroby.

„Halibut na księżycu” Davida Vanna to książka przede wszystkim o cierpieniu – wielkim, trudnym do wyobrażenia cierpieniu, choć nieumiejscowionym w żadnym organie, niedającym żadnych ostrych fizycznych objawów. Ale może myśl o śmierci, która od kilku lat stale towarzyszy głównemu bohaterowi, jest takim objawem? Ostatecznym buntem ciała wobec ogromnego naporu bólu, który stale wypełnia ciało i myśli Jima. Przez to wydaje mu się, jakby stale przebywał pod wodą, jak halibuty znoszące „ciśnienie dziesięciu atmosfer”. A przecież Jim to dobiegający czterdziestki dentysta, który jest dość bogaty, by w przypływie fanaberii kupić wymarzoną łódź, zamieszkać na Alasce, zapłacić prostytutce absurdalną cenę tylko po to, by go przytuliła. Ani jednak zimna głusza Północy, ani materialne trofea nie przynoszą bohaterowi ukojenia.

David Vann, Halibut na księżycu, przeł. Dobromiła Jankowska, Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2020, s. 288

Polityka 4.2021 (3296) z dnia 19.01.2021; Afisz. Premiery; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Nic nie przynosi ukojenia"
Reklama

Czytaj także

Kraj

W ciągu roku wymarło nam miasto

W pandemicznych śmierciach Polska pobiła rekordy. W ciągu roku wymarło nam małe miasto wojewódzkie.

Paweł Reszka
06.05.2021