Rozkoszny przymus

Rozkoszny przymus
„Jak powieść” Pennaca nie jest adresowana do osób, które z książką rozstały się bezpowrotnie – trudno założyć, że zrobią wyjątek dla tego uroczego eseju. Raczej do ludzi nie spotykających się z literaturą tak często jak kiedyś.

„Opowiem wam bajkę, jak kot palił fajkę” – tak albo podobnie, od jakiegoś francuskiego odpowiednika, mógłby zacząć swój esej Daniel Pennac. Nie z tej racji, że to, o czym w nim mówi, brzmi trochę jak opowieść na dobranoc: bajka o tym, jak z młodego czytelnika zrobić czytelnika na całe życie. Ale przede wszystkim dlatego, że - chcąc pokazać, jak się do tego zabrać - autor odwołuje się do dziecięcego doświadczenia. Trudno zaprzeczyć: większość z nas kochała kiedyś przedsenną lekturę i to właśnie za jej sprawą staliśmy się świetnym materiałem na miłośnika książek. Nie potrzeba specjalnych dowodów na potwierdzenie, że potencjał ten bardzo łatwo zmarnować. Lecz, twierdzi Pennac, wcale nie musi tak być.

„Jak powieść” to przede wszystkim świetna pomoc dla dorosłych amatorów czytania, którzy chcieliby swoim pociechom wpoić zamiłowanie do książek. Wpoić, dodajmy, nie metodą przymusu, lecz metodą stopniowania przyjemności. Pennac przekonuje: by związać literaturę z przyjemnością, nie należy przedwcześnie zrywać z nawykiem wspólnej, głośnej lektury. Jego przekonanie o słuszności takiej drogi bierze się z przeświadczenia, że literatura skutecznie uwodzi brzmieniem oraz fabułą. Z tym pierwszym założeniem można by się sprzeczać, jako nazbyt optymistycznym, z magiczną siłą, jaką emanuje opowieść, już mniej.

Warto spróbować, sugeruje francuski pisarz, zaczynając od klasyki o wyraźnej linii fabularnej i wierząc, że do literackich eksperymentów odpowiednio ukształtowany czytelnik dojdzie samodzielnie. Pennac nie jest jednak na tyle naiwny, by ograniczyć się do wprowadzenia i czekania na spektakularne efekty. Kolejnym krokiem jest zrozumienie, że młody czytelnik ma prawo nie pojmować, co właściwie czyta, pomijać trudniejsze dla niego czy nużące go kwestie, a także zachować wrażenia dla siebie. Jak to się ma do metod stosowanych przez szkołę? Cokolwiek rewolucyjnie, ale zdaniem Pennaca, rezultaty widać dość szybko. A to o nie przecież chodzi.

„Jak powieść” adresowana jest nie tylko do tych czytelników, którzy chcą przekazać dzieciom piękny spadek. I oczywiście nie do osób, które z książką rozstały się bezpowrotnie – trudno założyć, że zrobią wyjątek dla tego uroczego eseju. Raczej do ludzi nie spotykających się z literaturą tak często jak kiedyś. Ale także i do tych, którzy czytać lubią albo... muszą, z racji zawodu.

Daniel Pennac, Jak powieść, przełożyła Katarzyna Bieńkowska, Muza, Warszawa 2007, s.171.
 
 
Kup książkę w merlin.pl 
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną