Książki

Dzieło bez dzieła

Recenzja książki: Natalia Fiedorczuk, „Odmieniec”

materiały prasowe
Może warto by postarać się o biografię bis, która by te fascynujące meandry twórczości poddała wiwisekcji?

Zapamiętałem dobrze film „Love Is the devil” opowiadający o słynnym malarzu Francisie Baconie, w którym nie pokazano choćby jednego dzieła artysty. Tu mamy podobną sytuację: biograficzną książkę o rzeźbiarzu i malarzu Bolesławie Biegasie, w której nie ma nic o jego dziełach. O ile jednak w filmie w grę wchodziły prawa autorskie, o tyle Fiedorczuk świadomie zrezygnowała z zajmowania się sztuką, koncentrując się na życiu osobistym artysty, a szczególnie na jednym jego wątku: zagadkowym emocjonalnym wieloletnim związku z hinduską księżniczką. Oczywiście jako autorka może robić, na co ma ochotę. Ale pozostaje niedosyt tym większy, że życie Biegasa (niemal całe spędził na emigracji w Paryżu) było dość monotonne i pozbawione ekscytujących wydarzeń, podczas gdy sztuka – wręcz przeciwnie.

Natalia Fiedorczuk, Odmieniec, Wielka Litera, Warszawa 2021, s. 206

Polityka 20.2021 (3312) z dnia 11.05.2021; Afisz. Premiery; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Dzieło bez dzieła"
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Wszechobecny Krzysztof Stanowski. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Wyrósł najwyraźniej na pierwszego dziennikarza w Polsce, którego koniecznie trzeba przekonać do swoich racji. Bo można się ze Stanowskim nie zgadzać, ale „trzeba go szanować”.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
13.06.2021