Książki

Błyskotliwa maszyneria

Recenzja książki: Ida Linde, „Testament maszynowej dziewczynki”

materiały prasowe
Łatwo poddać się literackiemu głosowi szwedzkiej autorki, bo jego siła jest z niczym nieporównywalna.

Czytałam, że tuż przed utonięciem / jest moment, kiedy ciało / robi się ciepłe i spokojne. W gazecie stadium to opisano jako / pogodzenie się ze śmiercią” – mówi podmiot liryczny nowo wydanej w Polsce książki Idy Linde. Ów podmiot to jednocześnie narratorka, bo niewielka książeczka wydaje się zarazem tomem poetyckim i prozą. Wielka praca metafory i rytmu, które wciągają w swoją głęboką melodię, to maszyneria poezji, ale już fantastyczną spójność osiąga Linde prozą. Wielki temat to w całej twórczości Linde śmierć. Wszystkie jej książki wydane dotąd w Polsce – „Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym”, „Poleciały w kosmos”, „Na północ jedzie się, by umrzeć”, „29 niewysłanych listów”, „Mama mordercy” – mają śmierć za pazuchą.

Ida Linde, Testament maszynowej dziewczynki, przeł. Justyna Czechowska, Wydawnictwo Lokator, Warszawa 2021, s. 40

Polityka 23.2021 (3315) z dnia 31.05.2021; Afisz. Premiery; s. 96
Oryginalny tytuł tekstu: "Błyskotliwa maszyneria"
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Wszechobecny Krzysztof Stanowski. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Wyrósł najwyraźniej na pierwszego dziennikarza w Polsce, którego koniecznie trzeba przekonać do swoich racji. Bo można się ze Stanowskim nie zgadzać, ale „trzeba go szanować”.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
13.06.2021