Książki

Agenci innego kalibru

Recenzja książki: Mick Herron, „Kulawe konie”

materiały prasowe
Herron prowadzi fabułę z rozmysłem, doprawia ją zjadliwą ironią, a jednocześnie na gorąco chwyta przedbrexitowe nastroje Brytyjczyków, przekonanych, że czas wielkości ich kraju minął bezpowrotnie.

Na pierwszy rzut oka agenci ze Slough House mogą przypominać gang Olsena. To banda wyrzutków z MI5, brytyjskiej służby bezpieczeństwa, odsuniętych na boczny tor za kompromitacje i błędy, które naraziły na szwank kontrwywiadowcze operacje. Na ich czele stoi – a raczej siedzi, bo rzadko rusza się zza biurka – Jackson Lamb, doświadczony agent, który jednak czasy chwały dawno ma już za sobą. „Kulawe konie” nie robią już nic pożytecznego. Przekładają papiery, grzebią w śmieciach, niektórzy czekają na powrót do łask wywiadu, inni już tylko na emeryturę. Do czasu, gdy skrajnie prawicowa bojówka porywa młodego Pakistańczyka, a Lamb i jego ekipa orientują się, że to część spisku wymierzonego także w nich.

Mick Herron, Kulawe konie, przeł. Robert Kędzierski, Anna Krochmal, wyd. Insignis, Kraków 2021, s. 414

Polityka 32.2021 (3324) z dnia 03.08.2021; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Agenci innego kalibru"
Reklama

Czytaj także

Kultura

TikTok – nowa fabryka hitów

Najpierw przenieśli się tu odbiorcy, widząc w tym miejsce dla żywej muzyki. Za nimi ruszyli twórcy – ostatnio Abba. I wydawcy, wyczuwając nową fabrykę hitów. Miejsce MTV zajął TikTok.

Michał R. Wiśniewski
21.09.2021