Książki

Pełnia życia i śmierci

Recenzja książki: Tatiana Tibuleac, „Lato, gdy mama miała zielone oczy”

materiały prasowe
Dostajemy dogłębną wiwisekcję wszystkich odcieni relacji matka i syn.

To jest opowieść późnego lata i wczesnej jesieni, umierania matki połączonego z intensywnym życiem: „W drugiej połowie sierpnia zacząłem zbierać śliwki. Było ich dużo i miały soczysty miąższ – taki, jaki lubiła mama”. W wiejskim domu spędzają wakacje dorastający chłopak, który opowiada tę historię, i jego matka o białej skórze i zielonych oczach. W niewielkiej powieści „Lato, gdy mama miała zielone oczy” nieznanej dotąd w Polsce mołdawsko-rumuńskiej pisarki Tatiany Tibuleac (mieszkającej teraz w Paryżu) kluczowe jest odwrócenie, spirala – dopiero, kiedy matka zaczyna umierać, Aleksy może stać się jej synem, a jednocześnie nosi ją, jakby była jego dzieckiem. To pierwszy moment, kiedy są razem, wcześniej syn czuł się niekochany i odrzucony. Po raz pierwszy zaczyna czuć do matki nie tylko nienawiść i pogardę.

Tatiana Tibuleac, Lato, gdy mama miała zielone oczy, przeł. Dominik Małecki, Książkowe Klimaty, Wrocław 2021, s. 150

Polityka 35.2021 (3327) z dnia 24.08.2021; Afisz. Premiery; s. 70
Oryginalny tytuł tekstu: "Pełnia życia i śmierci"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021