Książki

Epidemia samotności

"Rynek w Smyrnie” Dehnela znacznie słabszy od jego „Lali”.

"Rynek w Smyrnie” Jacka Dehnela to książka znacznie słabsza od nagrodzonej gremialnymi pochwałami i Paszportem „Polityki” „Lali”. Otrzymujemy rzecz wyraźnie mniej dojrzałą, operującą egzaltowanym językiem, nadętymi zdaniami w rodzaju „(morze) rozedrgane, wielobarwne zjawisko, cudowne w swej wiecznej niestałości”. Czytelnik „Lali” zdziwiony spyta – skąd ten regres? Bo któż może wiedzieć, że opowiadania z „Rynku w Smyrnie” powstały przed „Lalą”? Że autor napisał je między 19 a 22 rokiem życia? Że najlepsze opowiadanie, o ciociobabciach „Filc”, miało być włączone do „Lali”, lecz w ostatniej chwili wsparło zbiór z tekstami z czasów liceum?

Nie wiem, czy słuszna jest strategia wydawnictwa, które publikując nieco przykurzoną zawartość szuflad Dehnela chce sprawić, by po głośnym debiucie autor nie zniknął z rynku. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość tak autorowi, jak i wydawnictwu, nie są to opowiadania jednoznacznie złe: łatwo wyczuć w nich talent, lekkie pióro, dowcip. Zresztą jakiś czas temu zostały nagrodzone w konkursie Znaku, który wówczas zrezygnował z publikowania większości nagrodzonych książek.

Jeżeli czytelnik przełknie męczącą ornamentykę i stylizację, te wszystkie „nugaty” i „wycyzelowania” – może czerpać z „Rynku” niekłamaną przyjemność. To przede wszystkim zasługa świetnych pomysłów i specyficznej nastrojowości, sugestywności opisów. Mamy tu na przykład włoskie miasteczko (Włochy to element, który spaja zbiór), w którym panuje epidemia samotności. Dany jest nam także wgląd w plany Śmierci – prezesa wielkiej firmy, który zobowiązany jest materializować się w wielu postaciach w różnych częściach globu. Jesteśmy również świadkami prostej, lecz wzruszającej komedii sytuacyjnej: ksiądz na wygnaniu zatrzymuje się w burdelu, gdzie za wikt i opierunek upiększa saloniki, malując na ścianach rajskie ptaki i inne cuda. A „Filc”, poświęcony „pamięci Eugenii, Ireny i Joanny Karpińskich”, to już prawdziwa frajda dla fanów „Lali”: zapowiedź specyficznego humoru i poważna emanacja ciepła, jakim autor obdarza stare, ukochane kobiety.
 

Jacek Dehnel, Rynek w Smyrnie, Wydawnictwo W. A. B., Warszawa 2007, s. 240
 

   

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Gdy „my” staje się ważniejsze niż „ja”

Kiedy przywiązanie do firmy, organizacji czy narodu staje się chorobliwe.

Aleksandra Cisłak, Aleksandra Cichocka
22.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną