Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Książki

Grzechy młodości

Recenzja książki: Marilynne Robinson, „Dom”

materiały prasowe
Autorka pisze z dużym wdziękiem, wyrozumiałością dla swoich bohaterów i szczęśliwie unika kaznodziejskich tonów.

Drugą część cyklu „Gilead” Marilynne Robinson można swobodnie czytać osobno, choć znajomość pierwszej nie zaszkodzi, a całość układa się w kompletną, panoramiczną historię małej wspólnoty na tle większej amerykańskiej historii. Gilead, przypomnijmy, to nazwa fikcyjnej miejscowości położonej gdzieś w Midweście. W obu powieściach – w sumie są cztery – występuje kalwiński pastor John Ames, ale tym razem epizodycznie, w roli najbliższego przyjaciela i powiernika Roberta Boughtona, ojca rodziny, wdowca, też duchownego. To w jego domu rozgrywa się opowieść, bo po latach z różnych powodów wraca tu dwójka jego dzieci: blisko czterdziestoletnia córka Glory i syn Jack, który przepadł na dwie dekady bez wieści. To przypadek, że znaleźli się tutaj w tym samym czasie. Ich bracia i siostry rozproszyli się po kraju, Robert Boughton do pustego gniazda zdążył przywyknąć.

Marilynne Robinson, Dom, przeł. Tomasz Wilusz, Prószyński i S-ka, Warszawa 2022, s. 432

Polityka 36.2022 (3379) z dnia 30.08.2022; Afisz. Premiery; s. 82
Oryginalny tytuł tekstu: "Grzechy młodości"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >