Ulicznice królowej Wiktorii
Świetny, bardzo plastyczny język.

Michela Fabera (ur. 1960) trudno nazwać pisarzem szkockim, skoro urodził się w Holandii, a przez dłuższy czas mieszkał w Australii. Podobny kłopot jest z jednoznacznym zakwalifikowaniem jego nowej książki „Jabłko”. Z jednej strony to naprawdę dobra literatura, z drugiej jednak wygląda trochę, jakby Faber odcinał kupony od sukcesu przetłumaczonego na kilkanaście języków „Szkarłatnego płatka i białego” (właśnie powstaje adaptacja filmowa).

W „Jabłku” spotykamy bowiem te same postaci, które pojawiały się na kartach tamtej powieści: prostytutki z domu pani Castaway, Williama Rackhama, Sophie, Agnes, a przede wszystkim jej główną bohaterkę Sugar. Akcja sześciu opowiadań rozgrywa się w popularnej ostatnio w literaturze angielskiej epoce wiktoriańskiej, ostatnie zaś („Chmara kobiet w wielkich kapeluszach”) jest współczesnym wspomnieniem 1908 r. i rozkwitającego właśnie ruchu sufrażystek.

Opowiadania Fabera charakteryzuje świetny, bardzo plastyczny język, a także dowcip. Głównym bohaterem książki jest jednak w istocie przesiąknięta zgnilizną i brudem wiktoriańska Anglia, przedstawiona w sposób tak wiarygodny i naturalistyczny, a zarazem subtelny, że czytającemu nasuwają się porównania z samym Dickensem. Londyn, będący centrum ówczesnego świata, jest siedliskiem zła, występku i prostytucji (ulicznice stanowią 1/36 populacji imperialnej stolicy), o których się milczy, a panujący powszechnie patriarchat sprowadza kobiety do roli podrzędnej.

„Jabłko” z pewnością uraduje czytelników „Szkarłatnego płatka i białego”, a tych, którzy nie znają powieści Fabera, zachęci do sięgnięcia po nią.
 

Michel Faber, Jabłko, WAB, przeł. Maciej Świerkocki, Warszawa 2007, s. 206
 

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną