Filozoficzne rozważania o głupocie
Niegłupi temat, wiecznie aktualny.

Spoglądając na tytuł książki Jacka Dobrowolskiego „Filozofia głupoty", pomyśleć można, że w takim zestawieniu słów tkwi erudycyjny żart. Przyglądając się jednak nazbyt rozbudowanym tytułom kolejnych rozdziałów, czytając część wstępną, śmiało zapowiadającą budowę filozofii od podstaw, łatwo już się domyślić, że zaproponowano nam grę z konwencją traktatu filozoficznego, podobną do tej, jaką podjął Erazm z Rotterdamu, pisząc „Pochwałę głupoty" Przy tym wszystkim książka Dobrowolskiego przyjęta została jako praca doktorska na Wydziale Filozofii i Socjologii UW. Bo, owszem, „Filozofia głupoty" jest poważnym, rzetelnym, napisanym w klasycznej formie traktatem filozoficznym, złożonym z dwóch samodzielnych rozpraw.

Po uporaniu się w pierwszej części książki z wykluczeniem, jakiego głupota jako pojęcie doznała w filozofii (duchowym ojcem tych rozważań jest oczywiście Michael Foucault), autor proponuje własną typologię świadomości współczesnego człowieka, w ramach której głupota odgrywać ma sporą, być może zasadniczą rolę. Głupota nie może być już dłużej uznawana za akcydentalny błąd rozumu. Tak postrzegać ją mieli filozofowie oświeceniowi, ograniczając jej działanie jedynie do negatywnego i marginalnego terminu „irracjonalność".

Tymczasem błąd, aberracja czy dysfunkcja rozumu to niezbywalna część naszej świadomości. Na niej zbudowane jest nasze społeczeństwo i jego liczne instytucje. Być może to nie rozum, praca ani zdolność do abstrakcji, ale wszechogarniająca je wszystkie głupota jest tym, co specyficznie ludzkie. Stwierdzić to zresztą nietrudno, ale jak udowodnić? Dobrowolski przedstawia prostą, podejrzenie wręcz prostą konstrukcję świadomości ludzkiej. Wychodzi tylko od dwóch podstawowych współczynników - szybkości myślenia i intensywności koncentracji - i na nich buduje całą teorię, opisując kolejne typy i stadia rozwoju świadomości. Wizja jest interesująca, tok myślenia autora wciąga, argumentacja pozostawia jednak niedosyt.

Niewątpliwie najlepszymi fragmentami książki są te, w których autor przygląda się z bliska współczesnej kulturze masowej. Odchodzi przy tym od trudnego języka filozoficznego, wchodząc w lżejszy, publicystyczny ton. Choć generalnie - trzeba to zaznaczyć - książka jest nudna i niełatwa, w takim właśnie sensie, w jakim nudne i trudne bywają traktaty filozoficzne. Nierzadko czytelnik jest zmuszony do mozolnego brnięcia przez kolejne stronice po to, aby wreszcie natrafić na jakąś myśl-perełkę. Zasadniczo więc książka skierowana jest do odbiorcy specjalistycznego, a sam projekt filozofii głupoty nie został ukończony; autor zresztą podkreśla jego cząstkowość. Być może „Filozofia głupoty" Dobrowolskiego rozpocznie dyskusję: jest już propozycja języka i punkt, od którego zacząć można spór. Niegłupi to wszak temat, stary i wiecznie aktualny.

Ryszard Knapek, FA-art

  
 

Jacek Dobrowolski, Filozofia głupoty. Historia i aktualność sensu tego co irracjonalne, PWN, Warszawa 2007, s.374. 
 

  
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną