Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Książki

Bez pedału gazu

Bez pedału gazu.

„Wracałem z Lascaux tą samą drogą, jaką przybyłem. Mimo że spojrzałem w przepaść historii, nie miałem wcale uczucia, że wracam z innego świata. Nigdy jeszcze nie utwierdziłem się mocniej w kojącej pewności: jestem obywatelem Ziemi, dziedzicem nie tylko Greków i Rzymian, ale prawie nieskończoności". Słowa Zbigniewa Herberta z Barbarzyńcy w ogrodzie warto zestawić z wrażeniami Holendra odwiedzającego Hiszpanię, spisanymi w znakomitej, sensualnej książce, która odkrywa duszę kraju. Jeden z esejo-reportaży Dróg do Santiago zamyka się tak: „Szare chmury szybko przepływają pod wysokim polem jaśniejszych, (...), a potem dwutonowo rozlega się dzwon na Anioł Pański, ja zaś uświadamiam sobie, jak nieodwołalnie również i ja należę do pewnej późnej formy starożytności".

I Herbert, i Cees Nooteboom wiedzą, że kolory miast zależą od zwiedzającego: „Od twojego humoru zależy, jaką barwę ma Teruel". Herbert mógłby na to zabrzmieć w kanonie: „Miasta włoskie różnią się między sobą kolorem. Asyż jest różowy, (...) Rzym utrwala się w pamięci jak terakota na zielonym tle. Orvieto natomiast jest brązowozłote". Mijają i gromadzą kościoły, krajobrazy, inności. W Hiszpanii bywają miasta jak sklepy z secesyjnymi bibelotami, skarbnice osobliwości. Specyficzny klimat zachował tu wiele budowli. Holender z optymizmem konstatuje, że jeszcze potrafimy odczytać świat, także ten świat, jaki wyrasta pod piórem (Cervantes, Machado, Lorca). Do Hiszpanii nie jedzie się bezkarnie. Po Hiszpanii jedzie się meandrami, by dotrzeć do niewielkiego Santiago de Compostella, które ma czterdzieści kościołów. Cees Nooteboom, podróżnik-pasjonat, wymieniany jako kandydat do nagrody Nobla, jedzie tam bez pedału gazu.

Cees Nooteboom, Drogi do Santiago, przeł. Alicja Oczko, W.A.B., Warszawa 2007.


Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Łomot, wrzaski i deskorolkowcy. Czasem pijani. Hałas może zrujnować życie

Hałas z plenerowych obiektów sportowych może zrujnować życie ludzi mieszkających obok. Sprawom sądowym, kończącym się likwidacją boiska czy skateparku, mogłaby zapobiec wcześniejsza analiza akustyczna planowanych inwestycji.

Agnieszka Kantaruk
23.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną