Książki

Olśnienia i refleksje

Recenzja książki: Julia Hartwig, "Trzecie błyski"

Na pozór chaotyczny zbiór drobiazgów.

Nowy tomik Julii Hartwig to kontynuacja formy, którą poetka zastosowała już z powodzeniem w swoich „Zwierzeniach i błyskach” sprzed kilku lat. Książka stanowi – na pozór chaotyczny – zbiór własnych myśli, aforyzmów, lirycznych drobiazgów, bon motów, migawkowych obserwacji czy spostrzeżeń, przetykany cytatami z dzieł wybitnych artystów (pisarzy, malarzy czy kompozytorów), ale również wyimkami z ich listów, dzienników, pamiętników i rozmaitych publicznych wypowiedzi. Jak w każdym silva rerum i tu mamy do czynienia z mieszaniną nastrojów (od powagi po anegdotę) oraz tekstami odwołującymi się do wielu artystycznych gatunków.

Tomik jest zatem czymś w rodzaju osobistego notatnika, gdzie kształtem zapisów rządzi poniekąd kaprys twórcy, ale prawdziwy porządek wyznacza zachwyt czyjąś myślą czy też własna refleksja lub obserwacja – owocująca wówczas niemal parapoetycką notatką. Jest to książka do czytania uważnego i w małych dawkach, poszczególne fragmenty domagają się bowiem od czytelnika skupienia i przemyślenia. Wiele nadzwyczaj ciekawych spostrzeżeń poświęca poetka kulturze wysokiej (np. muzyce klasycznej czy elitarnej literaturze), co w czasach kulturalnej masowości stanowi – paradoksalnie, chciałoby się rzec – o świeżości i oryginalności tej książki.

Największe wrażenie robią jednak te zapisy, które lokują się gdzieś pomiędzy aforyzmem a lirykiem i które dają świadectwo przemijaniu, człowieczej starości, życiowej mądrości.
 

Julia Hartwig, Trzecie błyski, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2008, s. 82
 

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak pozostać sobą po spektakularnym sukcesie bądź porażce

Jak sobie poradzić z porażką, ale też sukcesem.

Grzegorz Gustaw
08.08.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną