Recenzja książek: Jacek Woźniakowski, Ze wspomnień szczęściarza

Patrioci bez złudzeń
Ze swadą i autoironią

To dwie piękne autobiografie polskich inteligentów i „patriotów bez złudzeń na temat wstydliwych kulisów polskości" - by użyć frazy Stefana Kisielewskiego, zresztą przyjaciela zarówno Jacka Woźniakowskiego, jak Krzysztofa Kozłowskiego.

Obaj z rodzin ziemiańskich. W dzieciństwie w domach mogli natknąć się choćby na Witkacego czy Piłsudskiego. We Wrześniu '39 Woźniakowski służy jako ułan, potem działa w AK. Kozłowski jako licealista w 1946 r. uczestniczy w strajku krakowskiej młodzieży po aresztowaniach uczestników demonstracji trzeciomajowej. Ich losy przecinają się w kręgu katolickich intelektualistów skupionych wokół wydawnictwa „Znak" i „Tygodnika Powszechnego" - nielicznych niezależnych instytucji w PRL. Nie stronią od innych inicjatyw opozycyjnych. Po 1989 r. Woźniakowski zostaje prezydentem Krakowa, a Kozłowski - pierwszym niekomunistycznym ministrem spraw wewnętrznych.

O swoim życiu, pełnym dramatycznych wyborów, mówią ze swadą i autoironią - oraz mądrością. Opowiadają nie tylko o historii czy polityce, lecz także o poznanych ludziach (padają nazwiska i wybitne, i ponure) czy fascynacjach - górach choćby, wielkiej miłości ich obu.

Okres PRL Woźniakowski podsumowuje: nasza siła polegała na tym, że wiedzieliśmy, w jakim kraju żyjemy, ale zarazem nie godziliśmy się na taki kraj. Kozłowski pytany, dlaczego w III RP zgodził się reformować służby specjalne, które po komunizmie były strefą, delikatnie ujmując, kloaczną, odpowiada: „W każdym domu, nawet najporządniejszym, a Polska nie była całkiem porządnym domem, ktoś musi czyścić sanitariaty. Samo się nie zrobi". Dociskany, czy było warto, precyzuje: „Nie wiem, czy warto. Trzeba było! Po prostu". Dodaje, że to z domu wyniósł naukę, iż są sytuacje, w których trzeba powiedzieć: nie!, ale są i takie, w których trzeba powiedzieć: tak!


Jacek Woźniakowski, Ze wspomnień szczęściarza, Kraków 2008, Znak, s. 310

Historia z konsekwencjami - rozmawiają Krzysztof Kozłowski i Michał Komar, Warszawa 2009, Świat książki, s. 335

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną