Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Książki

Skalp w upale

Recenzja książki: Marek Krajewski, Mariusz Czubaj, Aleja samobójców

Czegóż chcieć więcej?

Nadkomisarz Jarosław Pater – mieszkający w falowcu na gdańskim Przymorzu, rozwodnik, absolwent polonistyki, mający obsesję na punkcie poprawności językowej i wyjątkowy talent do zrażania sobie ludzi. A do tego niezwykle skuteczny „pies gończy”, który, gdy już złapie trop, nie odpuści. Oto główny bohater pierwszej powieści kryminalnej duetu Krajewski–Czubaj.

Jest nadzwyczaj upalny początek lata roku 2006. W ekskluzywnym Domu Seniora Eden pod Gdańskiem ktoś zabija jednego z pensjonariuszy zakładu, co więcej – skalpuje go. Zdeprawowany wielbiciel prozy Karola Maya? Czy może emerytowany profesor zajmujący się sektami, który znika bez śladu z Edenu? Taką oto zagadkę będzie musiał rozwikłać Pater – przez kolegów zwany Antypaterem – choć nie przyjdzie mu to łatwo, bo w całą sprawę wmiesza się ABW. Pater zostaje przez przełożonego odsunięty od śledztwa, ale wykorzystuje urlop, by wyjaśnić, jakie tajemnice kryje na pozór spokojny dom starców i jego dyrektor.

Przyznam szczerze, że miałem spore obawy, czy Marek Krajewski, mistrz kryminału retro, poradzi sobie z powieścią, której akcja rozgrywa się współcześnie. Tym bardziej że wrocławski pisarz zdecydował się pisać ją w duecie z Mariuszem Czubajem – a pisanie „wespół w zespół” to nie jest wcale prosta sprawa. Moje obawy okazały się bezpodstawne. W „Alei samobójców” jest wszystko, co w solidnym kryminale być powinno: wyrazisty bohater i wartka akcja. Jest też coś jeszcze – ciekawy obraz Trójmiasta, które do tej pory nie było zbyt często ukazywane przez autorów prozy kryminalnej. Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko kolejnych opowieści o przygodach i przypadkach Antypatera.

Marek Krajewski, Mariusz Czubaj, Aleja samobójców, s. 288

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną