Muzyka

Wrażliwy jak Buldog

Recenzja płyty: Buldog, "Chrystus miasta"

materiały prasowe
Przy takiej energii muzycznej Tuwim staje się wieszczem, a Staff rockowym wizjonerem

Kiedy cztery lata temu ukazała się płyta Buldoga „Płyta”, zespół ten potraktowano jako kolejny eksperyment Kazika Staszewskiego. Nic dziwnego, wszak Kazik był w nim wokalistą, a pomysłodawcą przedsięwzięcia menedżer Kultu Piotr Wieteska. „Płyta” przeszła bez większego echa. I oto teraz mamy album odnowionego Buldoga z Tomaszem Kłaptoczem w roli wokalisty oraz tekstami Tuwima, Staffa i Barańczaka.

Poza tytułową piosenką bliską muzycznej estetyce Kultu cała reszta zawartości płyty „Chrystus miasta” będzie dla słuchaczy sporą niespodzianką. Kłaptocz śpiewa jak anioł, Wieteska sprawdza się znakomicie w roli basisty, wszystko brzmi donośnie i dynamicznie. Nie jest to już żadne połączenie punku z funkiem, jak pisano o Buldogu dawniej, ale wyrafinowana mieszanka rozmaitych podgatunków rocka z domieszką mocnego reggae. No i poezja: przy takiej energii muzycznej Tuwim staje się wieszczem, a Staff rockowym wizjonerem – zupełnie inaczej niż na szkolnych lekcjach polskiego.

Buldog, Chrystus miasta, Buldog

Polityka 28.2010 (2764) z dnia 10.07.2010; Kultura; s. 49
Oryginalny tytuł tekstu: "Wrażliwy jak Buldog"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną