Muzyka

Francuski wujek Ben

Recenzja płyty: Ben l’Oncle Soul, "Ben l’Oncle Soul"

Płyta jest świetnie nagrana, z Wujkiem Benem grają doskonali, stylowi muzycy

Kiedy trafiła do moich rąk płyta francuskiego artysty, występującego jako Ben l’Oncle Soul, podszedłem do niej dość sceptycznie. Tym bardziej że otwierał ją utwór „Seven Nation Army” grupy The White Stripes. Skoro można mieć oryginał, to po co komu francuska wersja? Jednak już druga piosenka, „Soulman”, mimo tytułu zaśpiewana po francusku, zainteresowała mnie na tyle, że posłuchałem całej płyty. Okazało się, że pochodzący z Tours Wujek Soul, czyli Benjamin Duterde, to znakomity wokalista i nie gorszy kompozytor.

Płyta jest świetnie nagrana, z Wujkiem Benem grają doskonali, stylowi muzycy. Ben nie odkrywa nowych lądów, ale po mistrzowsku przypomina, jaką muzykę na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku wykonywały takie megagwiazdy jak Stevie Wonder, Otis Redding, Aretha Franklin czy Sam Cooke. Mamy więc na płycie rhythmandbluesowe i soulowe nastroje, jakby żywcem wzięte ze starych płyt wytwórni Stax czy Atlantic. Trąby trąbią, saksofony im wtórują, sekcja kołysze tak jak należy, a Wujek Ben doskonale bawi siebie i swoich słuchaczy. Bardzo, bardzo przyjemnie.

Ben l’Oncle Soul, Ben l’Oncle Soul, Motown France

Polityka 29.2010 (2765) z dnia 17.07.2010; Kultura; s. 51
Oryginalny tytuł tekstu: "Francuski wujek Ben"
Reklama