Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Lang Lang po transferze

Recenzja płyty: Lang Lang, "Live in Vienna"

Lepiej Lang Langa słuchać, niż oglądać, choć to właśnie efektownymi gestami zdobył popularność.

Ważny ruch: Lang Lang przeszedł z Deutsche Grammophon do firmy Sony. Ta wypuściła na początek dwupłytowy album z nagraniem na żywo (z dogrywkami) recitalu, który chiński gwiazdor pianistyki dał na początku marca w słynnej wiedeńskiej sali Musik-verein. Na pierwszej z płyt znajdują się dwie sonaty Beethovena: młodzieńcza C-dur op. 2 nr 3 oraz dojrzała „Appassionata”. Pianista gra je poprawnie, starając się ograniczyć efekciarstwo z wyjątkiem finału drugiej z sonat, ale tam efektowne granie jest raczej wskazane.

Ciekawsza jest druga płyta, z cyklem „Iberia” Isaaca Albéniza, w której Lang Lang ukazuje swoją liryczną stronę (najbardziej ją u niego lubię) i VIII Sonatą Prokofiewa, zagraną interesująco, z pazurem, ale bez przesadnego szaleństwa. I trzy chopinowskie bisy, które znamy z Warszawy: trochę dziwne wykonanie Etiudy As-dur op. 25 nr 1 oraz przerysowane Polonez As-dur op. 53 i Walc As-dur op. 34 nr 1. Widać, że pianista ma do Chopina sentyment, ale też że uważa tę muzykę za dobry środek, by się pokazać. Ale lepiej Lang Langa słuchać, niż oglądać, choć to właśnie efektownymi gestami zdobył popularność.

Lang Lang, Live in Vienna, Sony Classical 2010

Polityka 36.2010 (2772) z dnia 04.09.2010; Kultura; s. 57
Oryginalny tytuł tekstu: "Lang Lang po transferze"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Za dużo leków, diagnoz depresji, autyzmu i ADHD? Wielki spór w psychiatrii

Narasta sprzeciw wobec tradycyjnej psychiatrii. Zamiast u lekarzy pomocy szukamy w aplikacjach i poradnikach. Dwie książki próbują uporządkować ten chaos. Z różnym skutkiem.

Paweł Walewski
12.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną