Muzyka

Miłosz aż miło

Recenzja płyty: Aga Zaryan, "A Book of Luminous Things"

materiały prasowe
Zaryan w interpretacjach anglojęzycznych wersji poezji Miłosza oraz poetek Jane Hirshfield, Anny Świrszczyńskiej i Denise Levertov.

Nasza pierwszoligowa reprezentantka klasycznego jazzowego śpiewania, tym razem w repertuarze sugerującym już nie klasyczne, a wręcz konserwatywne podejście, bo w interpretacjach anglojęzycznych wersji poezji Miłosza oraz poetek Jane Hirshfield, Anny Świrszczyńskiej i Denise Levertov – autorki tekstów z poprzedniej płyty Agi Zaryan. W dodatku z towarzyszeniem Polskiej Orkiestry Radiowej, co czyni z tej płyty rzecz mniej kameralną niż ujmujące interpretacje wierszy z Powstania Warszawskiego, które wokalistka wydała przed pięcioma laty (tam z kolei pojawiła się poezja Świrszczyńskiej).

Nie obyło się bez kompromisów: tu nastrojowość za cenę różnorodności, tam dostojność za cenę swingu. Ale gdy autorka śpiewa mocnym, soulowym tembrem „Autumn Quince”, w „On Prayer” przyspiesza na chwilę tempo, albo gdy wchodzi orkiestra w pięknym „A Song on the End of the World”, jest więcej niż tylko perfekcyjna technicznie. Gdyby jeszcze udało się sprawić, że ta jej druga firmowana szyldem Blue Note płyta tym razem wyjdzie również za granicą, byłaby ciekawym eksportowym produktem Roku Miłosza.

Aga Zaryan, A Book of Luminous Things, Blue Note

Polityka 26.2011 (2813) z dnia 20.06.2011; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Miłosz aż miło"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną