Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Miejski mistyk

Recenzja płyty: Zomby, "Dedication"

materiały prasowe
Muzyka Zomby’ego wypełniała już przerwy w koncertach Lady Gagi i pokazy Prady, ale...

Zjawisko sceny dubstep – producentów z przedmieść Londynu, którzy z muzyki tanecznej zrobili stłumioną, impresyjną ścieżkę dźwiękową do podróży po metropolii nocą – nie przestaje mnie fascynować. W pewnym sensie przypominają twórców graffiti, podpisując się dziwnymi pseudonimami i często ukrywając własną tożsamość. Jak Zomby, jeden z bardziej obiecujących, który trafił właśnie do wytwórni 4AD, tej samej, która w latach 80. odpowiedzialna była za lubianą i w Polsce falę onirycznej muzyki pop, z Cocteau Twins i This Mortal Coil na czele.

To tylko pozorny zgrzyt. Po pierwsze, mistycyzm oryginalnych pejzaży dźwiękowych Zomby’ego łączy je z klimatem wczesnych lat tej firmy. Po drugie, ukazanie się „Dedication”, drugiej płyty tego artysty, pod tak znaną marką, jest kolejnym sygnałem wyprowadzania gatunku na szersze wody. Powolnego i ostrożnego, bo choć muzyka Zomby’ego wypełniała już przerwy w koncertach Lady Gagi i pokazy Prady, nagłe odarcie z aury tajemnicy odebrałoby jej duszę i sprowadziło do postaci zombie.

Zomby, Dedication, 4AD

Polityka 31.2011 (2818) z dnia 26.07.2011; Afisz. Premiery; s. 59
Oryginalny tytuł tekstu: "Miejski mistyk"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Kaczyński się pozbierał, złapał cugle, zagrożenie nie minęło. Czy PiS jeszcze wróci do władzy?

Mamy już niezagrożoną demokrację, ze zwyczajowymi sporami i krytyką władzy, czy nadal obowiązuje stan nadzwyczajny? Trwa właśnie, zwłaszcza w mediach społecznościowych, debata na ten temat, a wynik wyborów samorządowych stał się ważnym argumentem.

Mariusz Janicki
09.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną