Muzyka

Pod japońską gwiazdą

Recenzja płyty: Pink Martini and Saori Yuki, "1969"

materiały prasowe
Dla słuchacza nieobcującego na co dzień z językiem japońskim jednorazowe wysłuchanie całej płyty może być nieco meczące.

Tę płytę firmują nie tylko wielokrotnie przeze mnie opisywani muzycy z Pink Martini, ale też wielka gwiazda piosenki japońskiej Saori Yuki, która jest kimś w rodzaju naszej Ireny Santor – wielbiona przez pokolenia słuchaczy, ma w katalogu kilkadziesiąt płyt i niezliczoną liczbę przebojów. Zaczynała swą karierę w 1969 r. – stąd tytuł albumu i pomysł na jego zawartość. W porozumieniu z liderem Pink Marini, pianistą i aranżerem Tomem Lauderdalem, piosenkarka wybrała 12 (głównie japońskich, ale nie tylko) piosenek, które pojawiły się na światowym rynku w roku jej debiutu. Jako że Pink Martini zawsze byli symbolem eklektyzmu repertuarowego, nie dziwi tu zestawienie przeboju tria Peter, Paul and Mary „Puff, the Magic Dragon” z przebojem Jorge’a Bena „Mas que nada” i japońskojęzyczną wersją szlagieru Peggy Lee „Is That All There Is?”. Do tego niebudzące u polskiego słuchacza żadnych skojarzeń dawne japońskie hity, na przykład „Blue Light Yokohama”. Dla słuchacza nieobcującego na co dzień z językiem japońskim jednorazowe wysłuchanie całej płyty może być nieco meczące, ale wykonanie i dobór piosenek są bez zarzutu. Jak zwykle u Pink Martini, dużo melodii, lekkości aranżacyjnej i wdzięku retro.

Pink Martini and Saori Yuki, 1969, EMI

Polityka 47.2011 (2834) z dnia 16.11.2011; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Pod japońską gwiazdą"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Wielki Janusz Gajos. Mówi, a ludzie go słuchają

Kluczowe postaci w „Klerze” i „Kamerdynerze”, do tego kilka ról w Teatrze Narodowym i kolejne filmy w przygotowaniu. Od Janusza Gajosa zależy dziś w polskiej kulturze więcej niż kiedykolwiek.

Aneta Kyzioł
25.09.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną