Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Muzyka

Pięknie, choć sterylnie

Recenzja płyty: Antony and the Johnsons, "Cut the World"

materiały prasowe
Przeszkadza jedynie sterylność dźwiękowa tego koncertu, wyjęcie muzyki z kontekstu i usunięcie naturalnego dialogu z publicznością.

Utwory znamy z czterech już płyt Antony’ego Hegarty’ego, nowojorskiego wokalisty, który podbił świat prostą, nieco staroświecką, ale przepiękną formułą śpiewu z pogranicza bluesa i opery. O ile takie pogranicze istnieje. Bo jeśli nie, to tym łatwiej uznać charakter tej muzyki za wręcz kosmiczny. Hegarty pracował już z orkiestrą, więc nie dziwi, że publikuje koncertowy materiał zaśpiewany z akompaniamentem kopenhaskiej Danish National Chamber Orchestra. Niektóre utwory słyszymy w aranżacjach świetnego młodego kompozytora Nico Muhly’ego, kilka starszych, opracowanych na nowo, idealnie pasuje do orkiestrowego rozmachu – choćby „Cripple and the Starfish” i „You Are My Sister”. Antony dodał też jeden ze swoich precyzyjnie skonstruowanych, zabawnych i filozofujących monologów, które prezentuje zwykle pomiędzy piosenkami. Ten tutaj zatytułowany jest „Future Feminism”. Przeszkadza mi jedynie sterylność dźwiękowa tego koncertu, wyjęcie muzyki z kontekstu i usunięcie naturalnego dialogu z publicznością – prawie nie słychać tu aplauzu, poza długimi brawami na koniec.

Antony and the Johnsons, Cut the World, Secretly Canadian

Polityka 31.2012 (2869) z dnia 01.08.2012; Afisz. Premiery; s. 61
Oryginalny tytuł tekstu: "Pięknie, choć sterylnie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Robert Lewandowski Katalończyk. Ryzykowny ten transfer do Barcelony

Robert Lewandowski dołączył do Barcelony szczycącej się mottem „więcej niż klub”. Ale jeśli chodzi o stan jej finansów, bardziej aktualnie brzmiałoby: mniej niż zero.

Marcin Piątek
05.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną