Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Zmysły w klasztorze

Recenzja płyty: Ensemble Peregrina, "Veiled Desires"

materiały prasowe
Wykonanie jak zwykle perfekcyjne, a głosy członkiń zespołu są niezwykle intensywne i zmysłowe.

Piąta płyta szwajcarskiego zespołu Peregrina, kierowanego przez polską śpiewaczkę i muzykolożkę Agnieszkę Budzińską-Bennett, jest chyba najlepszą i najbardziej intrygującą w jego dorobku. Mimo że wychodzi z kręgów nabożnych, traktuje o sprawach bardzo świeckich. Za furtą żeńskiego klasztoru odkrywa kobiety z krwi i kości. Teksty z okresu od XI do XV w., pochodzące z Francji, Niemiec (jedna z pieśni jest w języku staroniemieckim) i północnych Włoch, zgrupowane są w czterech blokach. Na początek pochwały dziewictwa (jedna z nich autorstwa Hildegardy z Bingen), ale zaraz potem aż sześć pieśni o kuszeniu zmysłowym, w tym dwa dialogi między mniszką a klerykiem. Po przerywniku – paru pieśniach żegnających zmarłe siostry, bo przecież śmierć też jest codziennością w klasztorze – na koniec seria lamentów mniszek, a raczej po prostu nieszczęśliwych dziewcząt, które zamknięto w klasztorze jak w więzieniu. Wykonanie jak zwykle perfekcyjne, a głosy członkiń zespołu są niezwykle intensywne i zmysłowe; więcej tym razem jest w użyciu instrumentów, smyczkowych i szarpanych.

Ensemble Peregrina, kier. Agnieszka Budzińska-Bennett, Veiled Desires, Raumklang 2012

Polityka 46.2012 (2883) z dnia 14.11.2012; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Zmysły w klasztorze"
Reklama