Recenzja płyty: Ensemble Peregrina, "Veiled Desires"

Zmysły w klasztorze
Wykonanie jak zwykle perfekcyjne, a głosy członkiń zespołu są niezwykle intensywne i zmysłowe.
materiały prasowe

Piąta płyta szwajcarskiego zespołu Peregrina, kierowanego przez polską śpiewaczkę i muzykolożkę Agnieszkę Budzińską-Bennett, jest chyba najlepszą i najbardziej intrygującą w jego dorobku. Mimo że wychodzi z kręgów nabożnych, traktuje o sprawach bardzo świeckich. Za furtą żeńskiego klasztoru odkrywa kobiety z krwi i kości. Teksty z okresu od XI do XV w., pochodzące z Francji, Niemiec (jedna z pieśni jest w języku staroniemieckim) i północnych Włoch, zgrupowane są w czterech blokach. Na początek pochwały dziewictwa (jedna z nich autorstwa Hildegardy z Bingen), ale zaraz potem aż sześć pieśni o kuszeniu zmysłowym, w tym dwa dialogi między mniszką a klerykiem. Po przerywniku – paru pieśniach żegnających zmarłe siostry, bo przecież śmierć też jest codziennością w klasztorze – na koniec seria lamentów mniszek, a raczej po prostu nieszczęśliwych dziewcząt, które zamknięto w klasztorze jak w więzieniu. Wykonanie jak zwykle perfekcyjne, a głosy członkiń zespołu są niezwykle intensywne i zmysłowe; więcej tym razem jest w użyciu instrumentów, smyczkowych i szarpanych.

Ensemble Peregrina, kier. Agnieszka Budzińska-Bennett, Veiled Desires, Raumklang 2012

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną