Recenzja płyty: Alicia Keys, "Girl on Fire"

Gdzie klucz?
W wieku 31 lat jedna z kluczowych postaci nowego soulu i etatowa zdobywczyni nagród Grammy znalazła się na rozdrożu.
materiały prasowe

Jej piosenki stanowią ważne źródło repertuaru w konkursach młodych talentów, ale zarazem przeżywa pierwszy kryzys właśnie jako autorka piosenek. Na nowej płycie „Girl on Fire” Alicia Keys korzysta więc z pomocy młodej Szkotki Emeli Sandé, notabene swojej fanki, co niby jest ruchem roztropnym (Sandé to duży talent), ale odbiera jej trochę wyrazistości. W ogóle ta nagrywana dużym nakładem środków płyta – na której spotykamy nazwiska rozchwytywanych producentów (Salaam Remi, Dr. Dre, Babyface, Jamie XX), autorów i solistów – niebezpiecznie przypomina listę meldunkową dowolnej gwiazdy soulu. Broni się singlowy „Girl on Fire” z Nicki Minaj, wrażenie robi duet z Maxwellem, ozdobiony partiami gitary bluesmana Gary’ego Clarka jr. Ale są momenty, gdy autorka zachowuje się, jak gdyby podróż w nieznane zaczęła od zgubienia kluczy do własnego mieszkania.

 

Alicia Keys, Girl on Fire, RCA

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną