Recenzja płyty: Dropkick Murphys, "Signed and Sealed in Blood"

Disco Irloamericano?
Dropkick Murphys to amerykańska grupa z Bostonu, która na swej najnowszej płycie „Signed and Sealed in Blood” przedstawia słuchaczom zestaw piosenek biesiadnych, pod każdym względem zawstydzających polską scenę taneczno-discopolowo-ludyczną.
materiały prasowe

Zamiast grafomańskich, melodramatycznych wyznań miłości słyszymy zgrabne, miejscami szorstkie, miejscami dowcipne teksty o życiu, zabawie, uczuciach i tradycji. Dodajmy, że mimo iż Dropkick Murphys to zespół amerykański, mamy tu do czynienia z tradycją w dużej mierze nawiązującą do kultury irlandzkiej bądź szkockiej. Zamiast tanio brzęczących elektrycznych grających piórników otrzymujemy soczyste i dynamiczne brzmienie prawdziwych gitar i bębnów, wspieranych, w miarę potrzeby, dźwiękami akordeonu, mandoliny czy buzuki.

Wreszcie zamiast amatorskiego zawodzenia o tym, kto dla kogo tańczy, mamy pełnokrwisty, zachęcający do wspólnej zabawy, wokal z porywającymi i prostymi melodiami, które aż chce się wykonać razem z zespołem. Dropkick Murphys dobitnie pokazują, że można proste, wpadające w ucho piosenki wykonywać w duchu rocka, nie popadając w żałosną taniochę.

 

Dropkick Murphys, Signed and Sealed in Blood, Born And Bred 2013

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną