Muzyka

Zwarta forma

Recenzja płyty: UL/KR, „Something Unto Nothing”

materiały prasowe
Świeże, ciekawe i niebanalne oblicze muzycznego romantyzmu z syntezatorami w tle.

I ponownie zwarty (niecałe 30 min) zestaw krótkich piosenek ze znakomicie śpiewanymi tekstami o sugestywnym, metaforycznym, ale też dość zwięzłym charakterze („To mógłby być nawet romantyczny początek/Spojrzenie, które rozgotowuje jak wrzątek”). Gorzowski duet UL/KR zebrał świetne recenzje za swoją zeszłoroczną, debiutancką płytę – mówiło się o niej nawet jako o najlepszym polskim albumie. Dla mnie jest to jednak przede wszystkim zjawisko bardzo osobne, polscy specjaliści od formy, budujący nastrój w najkrótszych wypowiedziach. Mistrzowie znaków przestankowych w muzyce, którzy potrafią bez wysiłku i z wyczuciem operować frazą – tekstu, melodii czy rytmu.

„Ament” przynosi więc paradoksalne odkrycie: z jednej strony jest płytą o dość sennym klimacie, z drugiej – trudno sobie tu wyobrazić zmianę jednej nuty.

 

UL/KR, Ament, Thin Man

Polityka 16.2013 (2904) z dnia 16.04.2013; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Zwarta forma"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Samice alfa: czego nie dostają, kogo poszukują?

Silne kobiety współczesne: z jakimi mężczyznami mają największe szanse na udany, trwały związek.

Ryszarda Socha
09.02.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną