Muzyka

Przerósł samego siebie

Recenzja płyty: James Blake, „Overgrown”

materiały prasowe
Wielka płyta.

Przepis jest teoretycznie prosty. Wyjąć z muzyki tanecznej natrętny, potężny bęben basowy, potem obniżyć jej tempo, zachowując jednak mocny bas i elektroniczny charakter. A wreszcie zbudować z tych składników piosenki. Własny głos potraktować jako kolejny instrument, modulując jego brzmienie – ale nie po efekciarsku, jak w hitach Rihanny, tylko tak, żeby brzmiał bardziej emocjonalnie (przy czym punkt wyjścia to styl śpiewania przypominający Antony’ego). Nikomu jednak to balansowanie między kulturą klubową a starą sztuką piosenki nie udało się dotąd tak dobrze jak temu angielskiemu wokaliście i producentowi. James Blake ma ledwie 24 lata, to jego drugi album, dojrzalszy i pewniejszy od poprzedniego. Nagrany z niewielką pomocą gości: rapera RZA i legendarnego Briana Eno.

Tych dziesięć utworów wróży niebywały potencjał i każe rozumieć tytułowe hasło „Overgrown” jako kogoś przerośniętego w sensie życiowej i artystycznej dojrzałości. Wielka płyta.

 

James Blake, Overgrown, Atlas/Polydor

Polityka 16.2013 (2904) z dnia 16.04.2013; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Przerósł samego siebie"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Czy wiesz, skąd pochodzi to, co nosisz?

Firmy odzieżowe (i nie tylko) lubią zapewniać, że są społecznie odpowiedzialne. Pora im powiedzieć: sprawdzam. Zwłaszcza w czasach pandemii.

Jędrzej Dudkiewicz
28.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną