Muzyka

Didżejki życie rodzinne

Recenzja płyty: Novika, „Heart Times”

materiały prasowe
Mocna inspiracja muzyką klubową połączona z bardzo osobistymi tekstami.

Zderzenie nocnego życia, sceny tanecznej z życiem rodzinnym, domowym – to byłby niezły temat na dramat obyczajowy. Bo w teorii mamy opozycję nie do pogodzenia. W praktyce wszystko jest bardziej skomplikowane, również gwiazdom muzyki tanecznej mija czas i rosną dzieci. O tym w dużej części jest płyta „Heart Times” Noviki – album, który ciągle mocne inspiracje muzyką klubową łączy z bardzo osobistymi tekstami. I przynosi zwycięstwo na obu polach. Novika, wokalistka i didżejka, nie wydaje płyt często, ale przy okazji każdej z nich mamy przynajmniej gwarancję czegoś brzmieniowo wysmakowanego. Tym razem poza tą dość naturalną warstwą brzmieniową są jeszcze bardzo udane piosenki – „Who Wouldn’t” Bogdana Kondrackiego kupiłaby niejedna gwiazda zagraniczna, a „Safest” Skubasa (który niedawno z sukcesem debiutował solo) pokazuje, że Novika poradziłaby sobie również bez syntetycznych brzmień, w prostszej, bardziej surowej i wymagającej dojrzałości piosenkowej formie. Więc chyba tym uciekającym czasem nie ma co się aż tak przejmować.

 

Novika, Heart Times, MMA Records

Polityka 19.2013 (2906) z dnia 07.05.2013; Afisz. Premiery; s. 67
Oryginalny tytuł tekstu: "Didżejki życie rodzinne"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną