Muzyka

Wywoływanie duchów

Recenzja płyty: Black Sabbath, „13”

materiały prasowe
Pionierzy heavy metalu z Black Sabbath nagrali nowe piosenki w najbardziej kompletnym składzie od 35 lat.

Wydarzeniem jest tu przede wszystkim studyjna współpraca z zespołem wokalisty Ozzy’ego Osbourne’a, dobrze dysponowanego, biorąc pod uwagę wiek i problemy zdrowotne. Ale czemu się dziwić, skoro jego zaskakująca kondycja stała się ostatnio nawet tematem naukowych sympozjów. Zabrakło perkusisty Billa Warda, nieźle jednak zastępuje go Brad Wilk (czyżby rekrutowali według inicjałów?) z Rage Against The Machine. Na długo oczekiwanej płycie „13” grupa ewidentnie nawiązuje do swojego brzmienia w najstarszej, surowej i inspirującej młodszych artystów wersji, czyli do początku lat 70. To wizja ciężkiego rocka z bluesowymi naleciałościami, opartego na ponurych riffach gitarowych i mocnej grze sekcji rytmicznej. Nic nowego pod słońcem – czy raczej pod księżycem w pełni – z wyjątkiem superproducenta Ricka Rubina, który czuwając za konsoletą, wywoływał ducha starego Black Sabbath.

 

Black Sabbath, 13, Vertigo

Polityka 25.2013 (2912) z dnia 18.06.2013; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Wywoływanie duchów"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną