Muzyka

Bohater z okładki

Recenzja płyty: Teielte, „All Things”

materiały prasowe
Płyta niezwykle różnorodna, zaskakująca mnogością pomysłów.

Może i płyt – podobnie jak książek – nie powinno się osądzać po okładce, ale w tym wypadku trudno się powstrzymać. Kiedy pochodzący z Płocka producent Paweł Strzelczyk przyjął pseudonim Teielte, uczynił to na cześć francuskiego twórcy street artu TILT-a z Tuluzy. Minęło kilka lat i drugi album płocczanina firmuje grafika, której styl nie pozostawia wątpliwości: TILT. Trudno się dziwić – Strzelczyk swój amalgamat tanecznych, choć nieco rozchybotanych rytmów elektronicznych, nowoczesnego funku i instrumentalnego hip-hopu, wyniósł na poziom ligi światowej. Czego dowodem właśnie „All Things”. Płyta przede wszystkim niezwykle różnorodna, zaskakująca mnogością pomysłów: rytmicznych, brzmieniowych i melodycznych. Bardzo swobodna, dość abstrakcyjna, partie wokalne wykorzystująca, owszem – ale głównie jako prefabrykat do cięcia na strzępy i kolażowego montowania z całą resztą. Taki eksportowy talent – na miarę Skalpela – w tej dziedzinie nie pojawia się co dzień. Z drugiej strony – specjalizująca się w ambitnej muzyce klubowej wytwórnia U Know Me Records ma w zanadrzu kolejnych, o równie światowo brzmiących pseudonimach: Kixnare, Eltron John, Daniel Drumz.

 

Teielte, All Things, U Know Me Records

Polityka 29.2014 (2967) z dnia 15.07.2014; Afisz. Premiery; s. 67
Oryginalny tytuł tekstu: "Bohater z okładki"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Od SB do NATO i UE

Książka amerykańskiego dziennikarza Johna Pomfreta pokazuje, jak po 1989 r. solidarnościowe władze z pomocą byłych szpiegów SB otworzyły nam drzwi na Zachód.

Grzegorz Rzeczkowski
17.01.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną