Recenzja płyty: Laibach, „1 VIII 1944 Warszawa”

Gra zaskoczeń
Wśród kulturalnych odprysków kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego ta płyta należy do najdziwniejszych.
materiały prasowe

Bo cóż mogło skłonić do nagrania tych trzech utworów słoweńską grupę Laibach, znanych prowokatorów korzystających – nie wszyscy zauważali tu zjadliwą ironię – z estetyki komunistycznej i nazistowskiej? Gdyby szukać ironii, powiedzielibyśmy, że słabość do hitlerowskich mundurów, które przywdziewali w walce powstańcy. Gdyby szukać dziury w całym – że to siła zamówienia naszego Narodowego Centrum Kultury. Skromne wydawnictwo broni jednak niezwykły talent Laibacha – wspartego siłami duetu Silence – do nagrywania nowych wersji ogranych muzycznych motywów. Szeroka publiczność zna to z ich wersji „One Vision” Queen czy „Live Is Life” grupy Opus. Tutaj usłyszy zaskakująco popową wizję „Warszawskich dzieci” z wplecionym fragmentem preludium Chopina, następnie wręcz urokliwą, najlepszą na płycie przeróbkę żydowskiej pieśni powstańczej „Zog Nit Keyn Mol”. Na koniec zaś „Mach Dir Nichts Daraus”, skomponowany w tym samym czasie niemiecki szlagier, dziwnie melancholijny jednak i oddalony w czasie w porównaniu z nowocześnie brzmiącą i beztroską pieśnią Dobrowolskiego i Panufnika. Pojawiające się już głosy niezrozumienia potwierdzają, że to dalej autorska wizja grupy Laibach – ciekawa, zaskakująca i niejednoznaczna.

Laibach, 1 VIII 1944 Warszawa, Narodowe Centrum Kultury

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną