Recenzja płyty: Jacaszek&Kwartludium, „Catalogue des arbres”

Żywa materia
Muzyka z „Catalogue des arbres”, doceniona i wydana przez londyńską Touch Music, wydaje się rzeczywiście żyć.
materiały prasowe

Każda płyta Michała Jacaszka to odrębny świat i inny pomysł. Po muzycznych wizjach trenów Kochanowskiego („Treny”) i badaniu akustyki starych kościołów („Pentral”) mamy więc katalog drzew. Tworzony trochę przez nawiązanie do muzycznego katalogu ptaków Oliviera Messiaena, a trochę z pasji do nagrywania natury. Gdańszczanin rejestrował dźwięki różnych drzew i te terenowe nagrania w studiu miesza z pełnymi delikatności i wymagającymi szerokiej palety technik partiami na kwartet tradycyjnych instrumentów. Muzycy Kwartludium wywiązują się z wykonawczych zadań znakomicie, choć Jacaszek nie pozwolił im na popisy solowe – tu chodzi raczej o to, by oddać barwą i artykulacją wrażenie żywej materii. Bo muzyka z „Catalogue des arbres”, doceniona i wydana przez londyńską Touch Music, wydaje się rzeczywiście żyć. Ciekaw jestem, jak zareaguje na nią szeroka, po części rockowa publiczność, którą artysta zdobył m.in. dzięki występom na festiwalu Męskie Granie. Zresztą na kolejnej edycji w trio z Tomaszem Budzyńskim i Mikołajem Trzaską będzie przekładał na muzykę utwory Arthura Rimbaud. Ma więc już kolejny pomysł.

 

Jacaszek&Kwartludium, Catalogue des arbres, Touch/Gusstaff

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną