Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Mitch & Mistrz

Recenzja płyty: Zbigniew Wodecki with Mitch&Mitch Orchestra and Choir, „1976: A Space Odyssey”

materiały prasowe
Czasy orkiestrowego popu, w którym celowała polska scena w latach 70., nie całkiem jednak odeszły.

Wydali mi się dziwni, ale umieli grać – mówił Zbigniew Wodecki o grupie Mitch&Mitch na łamach POLITYKI dwa lata temu. Jego współpraca z warszawskim zespołem, który rozrósł się przy tej okazji do rozmiarów sporej orkiestry, z sekcją smyczkową i chórkiem, zaczęła się jeszcze wcześniej. Był koncert w Trójce, później duży występ na Off Festivalu, wreszcie rejestracja koncertowa dla radiowej Dwójki, która dziś wreszcie trafia na płytę w wersji audio i wideo. Pomysł jest taki, że mistrzowie zgrywy akompaniują Wodeckiemu w dość wiernie odtworzonych piosenkach z jego zapomnianej debiutanckiej płyty z 1976 r., która po latach okazuje się jedną z bardziej błyskotliwych krajowych odpowiedzi na nurt easy listening z okolic Burta Bacharacha, misternie zaaranżowaną i ponadczasową. I w graniu tego repertuaru z Mitchów uleciał żart, został za to pewien dyskretny luz, mocniejszy tylko w nadprogramowej końcówce (brazylijski szlagier Jorge Bena i „Panny mego dziadka” z fragmentem melodii z Caetano Veloso). Pod względem wykonawczym to poważne zadanie dla sprawnej, zdyscyplinowanej orkiestry, które zespół zaliczył, tym mocniej dowodząc, że nasz odbiór krajowej estradowej tradycji bywa zbyt powierzchowny i wybiórczy, może nawet niesprawiedliwy. A czasy orkiestrowego popu, w którym celowała polska scena w latach 70., nie całkiem jednak odeszły.

Zbigniew Wodecki with Mitch&Mitch Orchestra and Choir, 1976: A Space Odyssey (CD+DVD), Lado ABC

Polityka 22.2015 (3011) z dnia 26.05.2015; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Mitch & Mistrz"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Historia

Mieli rusyfikować, a się spolonizowali. Rosyjscy kolonizatorzy na Mazowszu

W XIX w. car sprowadził na Mazowsze rosyjskich kolonistów. Mieli krzewić rodzimą kulturę i zruszczać okoliczną ludność. Zamiast tego Rosjanie sami się spolonizowali.

Violetta Wiernicka
21.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną