Recenzja płyty: Kortez, „Bumerang”

Sztuka szczerości
Wszystko wskazuje, że będzie to płytowy debiut roku.
materiały prasowe

Kortez, chłopak z Iwonicza, odpadł swego czasu z eliminacji do telewizyjnego „Must Be The Music”. W wywiadzie radiowym sprzed kilku miesięcy powiedział, że nie pasował do sytuacji castingu i konkursu. Na liście przebojów Trójki pojawiła się jego piosenka „Zostań” i kto jej słuchał, nie miał wątpliwości, że ze swoją ekspresją refleksyjnego balladzisty z gitarą Kortez rzeczywiście nie pasowałby do scenerii spektaklu, w którym główne role odgrywają jurorzy. No a teraz, po ponadrocznej pracy w studiu, mamy album i wszystko wskazuje, że będzie to płytowy debiut roku. Proste kompozycje (autorstwa Korteza) z łatwością budują nastrój, aranżacje są oszczędne, ale niekiedy zaskakują doborem instrumentarium (vide mandolina i dęciaki w „Niby nic”), wokal przeważnie surowy i „męski”, ale w poruszającej balladzie „Od dawna już wiem” sięga wysokich rejestrów, co przypomina trochę subtelny śpiew Antony’ego Hegarty’ego. Teksty mówią o bólu, tęsknocie, rozstaniach, samotności, ale Kortez pozostaje poza łatwymi do określenia muzycznymi konwencjami. Wygląda to na rodzaj szczerości artysty i szczerości sztuki, która bierze się nie tylko z osobistego doświadczenia, ale też (i może przede wszystkim) z talentu twórcy.

Kortez, Bumerang, Jazzboy Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną