Recenzja płyty: The Strypes, „Little Victories”

Troche mniejsze zwycięstwa
materiały prasowe

Dwa lata temu „Snapshot”, debiutancka płyta irlandzkiej grupy The Strypes, doczekała się tutaj bardzo pochlebnej recenzji i pięciu punktów. Teraz na rynek trafia drugi album młodych muzyków „Little Victories” – „Małe zwycięstwa”. Trudno powiedzieć, czy przytłoczenie sukcesem debiutu, czy pobudzone i nieco nadmierne ambicje spowodowały, że „Małe zwycięstwa” w rzeczywistości ustępują zwycięstwu, jakim była pierwsza płyta. Nie znaczy to, że The Strypes utracili fascynację muzyką, jaką niegdyś czarowali The Yardbirds, Them czy Pretty Things. Na płycie wciąż słychać entuzjazm i energię młodości, ale jest tu trochę kompozycji wtórnych, w których dużo jest gitar i perkusji, ale trochę mało inwencji. Lekkie załamanie formy po dobrym debiucie nie jest w świecie rocka niczym niezwykłym. Oby teraz krzywa jakości kolejnych propozycji The Strypes wyskoczyła ponownie w górę.

The Strypes, Little Victories, Virgin

Ocena: 3,5/6

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną